Prosty Mistrz
Sesja 1
Gromadzenie mądrości
GEOFF: Witamy na warsztatach Prosty Mistrz: Pozwalanie i Oraz. Linda i ja jesteśmy zaszczyceni, że możemy być tu z wami. Według mnie to inspirujący, odmieniające życie i energię materiał. Bardzo się cieszymy, że jesteście tu dziś z nami.
LINDA: Mieliśmy już wcześniejsze doświadczenie z tym warsztatem. Najbardziej lubię to, jak bardzo on wspiera nas w podróży, na którą wszyscy się zgodziliśmy. Każdy z nas odbierze go i odczuje na swój własny sposób. To indywidualna ścieżka. Jestem tym bardzo podekscytowana i przejęta wsparciem, oferowanym przez Adamusa.
GEOFF: Pozwalanie i Oraz to tak naprawdę dwa główne tematy, podejmowane przez Adamusa w ostatnim czasie. Zaczął o nich mówić podczas sesji Keahak parę lat temu. Powiedział, że jeśli będzie z czegoś zapamiętany w pracy, którą z nami wykonuje, to właśnie z tego.
Osobiście stosuję Pozwalanie niemal każdego dnia…
LINDA: Kiedy jesteś ze mną? (śmiech)
GEOFF: Świadomie pozwalam. To czyni niesamowitą różnicę w moim życiu. Byłem zachwycony, kiedy Adamus powiedział, że chce zrobić warsztat na temat Pozwalania i Oraz. Nie miałem pojęcia, co będzie chciał robić przez trzy dni, mówiąc tylko o tym, ponieważ z pozoru to całkowicie prosta kwestia. Jednak, warsztaty na ten temat w Norwegii były tak pięknie, że natychmiast pozbyłem się wszystkich obaw. Mieliśmy mnóstwo doświadczeń i wiele do zrobienia.
Naprawdę uwielbiam tę Szkołę i nasze spotkania. Na marginesie, znajdujemy się w Centrum Crimson Circle w Louisville, Kolorado. Towarzyszy nam wspaniała publiczność, wśród której są ludzie z całego świata. Wielu z nich widzicie regularnie na comiesięcznych Shoudach. Przybyło także wiele nowych osób. Cieszymy się z waszej obecności. Dziękujemy, że dodacie swoją energię do tego zgromadzenia.
LINDA: Geoff, chciałabym dodać coś jeszcze. Pozwalanie naprawdę zmienia perspektywę i świadomość. Jestem szczerze wdzięczna za każde poszerzenie wewnętrznej przestrzeni, dokonane poprzez Pozwalanie i Oraz.
GEOFF: Spędzimy razem trzy dni. Jeśli oglądacie to na Cloud Class, możecie wydłużyć ten czas. Tym niemniej, warto trzymać się takiego harmonogramu jak my w naszym studio. Znajdujecie się w bezpiecznej przestrzeni Centrum Crimson Circle – nawet jeśli siedzicie teraz u siebie w domu – ponieważ stworzyliście ją razem z nami.
LINDA: Jednak wybierzcie tę bezpieczną przestrzeń świadomie. Stwórzcie ją dla siebie. Innymi słowy, upewnijcie się, że możecie po prostu siedzieć w ciszy, bez zakłóceń i dystrakcji. Naprawdę pozwólcie sobie na doświadczenie tego materiału oraz poświęćcie czas na jego integrację. Stworzenie bezpiecznej przestrzeni jest waszym wyborem.
GEOFF: Absolutnie. Sugerujemy też, żebyście w czasie tych trzech dni unikali dystrakcji dnia codziennego. Może zamknijcie drzwi na klucz czy nawet wyjedźcie gdzieś na trochę. Ten materiał wnika głęboko w nasze wnętrze. Odnajdziecie w nim spokój, lekkość i łaskę, jeśli sobie na to pozwolicie i nie zaprzątniecie głowy dystrakcjami, spotkaniami lub innymi codziennymi sprawami.
LINDA: Absolutnie.
GEOFF: Chcielibyśmy też zasugerować, żebyście każdego dnia, po zakończeniu sesji, spędzili trochę czasu tylko ze sobą. To właśnie wtedy zachodzi integracja. Idźcie na spacer, na basen lub zróbcie cokolwiek innego z samym sobą.
LINDA: Coś, czym uhonorujecie samych siebie.
GEOFF: Tak, i w tej spokojnej przestrzeni jest naprawdę dobrze. Linda i ja zawsze chodzimy na spacery po całym dniu warsztatów. Odkryliśmy, że to pomaga poruszyć energię, która czasami się blokuje. Oprócz tego, to też dobre dla ciała, po całym dniu siedzenia.
LINDA: To uhonorowanie ciała.
GEOFF: Tak, to uhonorowanie ciała. Po całym dniu sesji zawsze idziemy na przyjemny, godzinny spacer i w ten sposób naprawdę poruszamy energię. Dzięki temu lepiej śpimy w nocy i lepiej integrujemy wszystkie energie z naszego spotkania.
LINDA: I jak zawsze, pijcie mnóstwo wody. Dzięki temu energie pozostaną w ruchu. Uwalniacie z ciała różne rzeczy z ciała, a picie dużych ilości wody wam w tym pomoże.
GEOFF: Na przestrzeni kilku następnych dni na powierzchnię wypłynie zapewne wiele różnych kwestii. Zaobserwowaliśmy to w czasie poprzednich warsztatów Prostego Mistrza. Będzie to przypominać lawinę różnych uczuć i emocji. Myślę, że dzieje się tak przy pojawieniu się Oraz. Możecie nie mieć cierpliwości, czuć się niestabilnie albo absolutnie wspaniale. Pozwólcie sobie na wczucie się we WSZYSTKIE pojawiające się poziomy Oraz.
Doświadczanie różnorodnych uczuć jest całkowicie naturalne i absolutnie właściwe. Niektóre z nich niekoniecznie uznacie za przyjemne czy miłe, ponieważ na powierzchnię wypłynie wiele problemów. Wiem, że niektóre doświadczenia, przez które poprowadzi nas Adamus, nie tyle będą trudne, co sprawią, że staniemy twarzą w twarz z niektórymi unikanymi kwestiami. Możecie więc czasami poczuć dyskomfort.
LINDA: Adamus zawsze zachęca do wejrzenia w siebie. Robiąc to, można często zobaczyć coś, o czym wcześniej się nie pomyślało lub zepchnęło na bok. Właśnie to może powodować dyskomfort. W przypadku Crimson Circle, Adamusa i Tobiasza nie ma jednej właściwiej odpowiedzi. Uwielbiam to. Nie ma ustalonej wersji tego, jak powinieneś się czuć. Chodzi o to, żeby pozwolić sobie na odczuwanie.
GEOFF: Tak… Chodzi o pozwolenie sobie na odczuwanie. Nie martwcie się pojawieniem pewnych uczuć. Wszystkie są właściwe. Z doświadczenia wiem, że wyłaniają się z ukrytych zakamarków naszej psychiki… ponieważ odchodzą. Nie chodzi ani o walkę z nimi, ani o próbę ich zrozumienia, tylko o ich uhonorowanie, pobłogosławienie i uwolnienie.
LINDA: Absolutnie. Jest tak wiele do uświadomienia.
GEOFF: Jeśli będzie choć trochę tak jak w Norwegii, czeka nas kilka naprawdę dobrych merabhów. Dobrze do nich wracać i doświadczać za każdym razem na nowo. Już nie mogę się doczekać naszych sesji.
LINDA: Świetnie! Jestem podekscytowana.
GEOFF: Podekscytowana obecnością Adamusa?
LINDA: Właściwie to tak.
GEOFF: Dobrze.
LINDA: Tak. Tylko ty ekscytujesz mnie bardziej [trochę śmiechu i braw].
GEOFF: [śmieje się] A zatem, przejdźmy do głębokiego oddychania, a następnie do spotkania z Adamusem.
LINDA: Dziękuję.
Zaczynamy nasze warsztaty.
Weź dobry, głęboki oddech. Oddychaj głęboko w siebie. Taki oddech wprowadza energie do ciała i pozwala im się poruszać i płynąć.
Weź dobry, głęboki oddech. Otwórz się. Pozwól sobie na prawdziwe czucie tego doświadczenia.
Weź porządny, głęboki oddech. Adamus jest z nami na każdym kroku tej ścieżki, żeby nas wspierać.
Weź dobry, głęboki oddech i uhonoruj nim siebie.
Oddychaj i czuj. Oddychaj pozwalaniem i świadomością. Bądź obecny.
Weź dobry, głęboki oddech.
Oddychaj. Oddychaj głęboko.
Oddychaj dla siebie.
ADAMUS: Jestem Kim Jestem, Adamus Saint-Germain.
Weźmy dobry, głęboki oddech. Zaczynamy wspaniały materiał Prosty Mistrz – Pozwalanie i Oraz.
Rzeczywiście, tak jak powiedzieli Cauldre i Linda, to jest mój znak rozpoznawczy, mój podpis. Najważniejszy powód, dla którego tu wróciłem, żeby pracować z wami, sprowadza się do paru prostych rzeczy, między innymi do Pozwalania i Oraz. To takie proste. I jak wspomniał Cauldre, nie ma tu wiele do nauki. Nie trzeba tego studiować i doskonalić.
Możemy to zrobić już teraz poprzez głęboki, świadomy oddech. Pozwólmy na to, co pojawi się w ciągu najbliższych trzech dni. Po prostu weźcie głęboki oddech. Nie myślcie o tym i nie martwcie się o nic. Zwyczajnie, ach! I już! Pozwoliliście… to wszystko!
I jeszcze Oraz. Oraz jest takie proste. Nigdy nie mieliście być pojedynczą ekspresją świadomości. Bycie pojedynczym przez jakikolwiek czas byłoby marnotrawstwem świadomości. Okazjonalnie – jasne, pobawcie się w to swoją świadomością. Tym niemniej, świadomość nigdy nie miała być pojedyncza. Jesteście Oraz. W tym momencie jesteście jednocześnie w przeszłości i przyszłości. Czemu nie? Nie ma ku temu żadnych przeszkód. Tak naprawdę nie ma ani barier, ani szklanego sufitu, który trzymałby was z dala od tego.
Tylko percepcja i przekonania trzymają was z dala od prawdziwego Oraz. Tylko tyle. Powstrzymuje was przed tym tylko jeden maleńki drobiazg. To schematy, wzorce, systemy wierzeń i przekonanie, że musicie nad czymś pracować. To odrobina wątpliwości i błędne postrzeganie. Tak bardzo się na tym skupiacie, że nieoczekiwanie ponownie stajecie się pojedynczy i trafiacie do liniowej rzeczywistości.
Po jakimś czasie to już przestaje być zabawne. Często wstajecie rano i mówicie – Och, kolejny dzień. Jak często myśleliście – Codzienne życie jest takie przyziemne i takie nudne… Dlaczego to tolerujecie? Wiem, że każdy z was miał takie myśli, w przeciwnym wypadku nie byłoby was tutaj. Jeśli zadowalałby was ten rodzaj nudnego, przyziemnego, przeciętnego życia, nie byłoby was tutaj. Wiecie, że istnieje o wiele więcej niż tylko to. Bo istnieje.
Jednak nie będziemy nad tym pracować. Nie będziemy próbować tego osiągnąć. Dlaczego? Bo czemu mielibyśmy pracować nad czymś, co już tu jest? Nie… Na to zwyczajnie się pozwala. Po co pracować nad dojrzewaniem brzoskwiń, jeśli te brzoskwinie dojrzeją same? [trochę śmiechu] Rozmawialiśmy o tym przed rozpoczęciem nagrywania. Brzoskwinie… Jakże piękne i słodkie owoce… Drzewo samo je dla was stwarza. Nie musicie nic robić. Owszem, możecie trochę zadbać o drzewo, ale ono i tak zrobi swoją robotę, wytwarzając te wspaniałe owoce. Można to nazwać mądrością drzewa. Kiedy owoce dojrzeją, zbieracie je – albo czasami po prostu spadają na ziemię. Wtedy jest czas na cieszenie się z plonów.
Czas, w którym owoc dojrzewa, to czas pewnego niepokoju. Widzicie piękne brzoskwinie, rosnące na drzewie. Macie ochotę zjeść jedną z nich, ponieważ wyglądają na pyszne. Jednak wiecie, że powinny jeszcze dojrzeć. To oczekiwanie wytwarza pewne napięcie – Kiedy te brzoskwinie w końcu dojrzeją? Czy powinienem coś zrobić, żeby im w tym pomóc? Może trzeba je dodatkowo oświetlić, zasilić albo wstrzyknąć jakiś preparat?
Bierzecie wtedy głęboki oddech i po prostu pozwalacie. Brzoskwinie w końcu dojrzeją. W międzyczasie po prostu cieszcie się codziennym życiem, wiedząc, że w ostatecznie umieścicie w ustach dojrzałe owoce. Pojawią się w waszym życiu. Strawicie je. Staną się częścią was, Tak właśnie wygląda proces oświecenia. To brzoskwiniowe oświecenie [kilka chichotów]. Pozwólcie owocom rosnąć i dojrzewać. Kiedy nadejdzie właściwy czas, umieśćcie je w sobie. Pozwólcie na nie. To takie proste.
Nie możemy się doczekać, aż przyniesiesz całą skrzynię brzoskwiń dla Shaumbry [Adamus mówi do osoby, która wcześniej wspomniała o brzoskwiniach… więcej śmiechu].
Urzeczywistnienie
Oświecenie lub wzniesienie. Wiecie… wielu ludzi nazywa to również wniebowstąpieniem. To ostatnie określenie, którego ja sam nie lubię używać, ponieważ nawiązuje do postaci Jezusa na krzyżu, jego cierpienia, a następnie wyjścia z ciała i ukazania się swoim uczniom jako mglista postać. To pojęcie nie kojarzy się z życiem jako wcielona istota. Z tego powodu nie lubię używać słowa „wzniesienie”, chociaż jest ono często używane na duchowych spotkaniach New Age. Wolę słowo URZECZYWISTNIENIE (ang. realization), ponieważ właśnie o to tu chodzi. Nagle sobie uświadamiasz – Hej, to było tu przez cały czas. A później klepiesz się dłonią w czoło, mówiąc – Dlaczego wcześniej na to nie wpadłem?
To naprawdę dobre pytanie. Dlaczego po prostu tego nie zrobiliście? Wiem, że każdy z was doświadczy tego w tym wcieleniu. Widziałem to. Pukniecie się w czoło i pomyślicie – To było takie proste, a ja walczyłem z Adamusem na każdym kroku. On był taki delikatny, wspierający [śmiech] i niezwykle cierpliwy, a ja startowałem z tym całym moim makyo. A to było TAK proste.
Zróbmy to teraz wszyscy. Miejmy to już za sobą. No zróbcie to [uderza się w czoło]. Och! To było takie proste.
LINDA: Och! [Linda i publiczność klepią się w głowy]
ADAMUS: Trochę mocniej. Trochę mocniej [Adamus się śmieje].
LINDA: Och! Och! [śmiech]
ADAMUS: Och, to było takie proste! Dlaczego nie zrobiłem tego wcześniej? I takie właśnie jest… i to jakby część zabawy, ponieważ przeszliście przez – o mój Boże, przez co wyście przeszli. Niewiarygodne [śmiech]. To niemal jak epicka saga. Właściwie szekspirowski dramat. To takie szekspirowskie.
Coś wam powiem… taki mały sekret między nami Shaumbra… nami Wzniesionymi Mistrzami. Powiem go właśnie teraz. Nie lubię mówić o tym wcieleniu [Linda się śmieje]. Nie lubię przyznawać, że tak… to była część mnie. I nie jestem z tego dumny [Linda chichocze]. Ten aspekt, właśnie teraz się wścieka i jest zmartwiony, ponieważ ten aspekt… Szekspir… wcale nie pisał z serca.
LINDA: Och.
ADAMUS: Ten aspekt pisał jakby… w dzisiejszych czasach będzie to jak komercyjny artysta… w porównaniu do dobrego artysty. Ten aspekt, Szekspir, pisał, żeby zadowolić publikę… a nie siebie. To było przesadnie ckliwe, zważywszy na to, co mogło być napisane. Wiem, że wielu z was się z tym nie zgodzi… Ależ to przecież najwspanialsza literatura na świecie… ech, ponieważ ludzie ciągle chcą melancholii. To było tandetne. Cała ta konfiguracja była kiepska. Te romanse i dramat… i zabijanie… i tęsknota… i cały ten ból, który się z tym wiąże. Ten aspekt, za który biorę tylko częściową odpowiedzialność [śmiech], siedzi tutaj i jest sobą zniesmaczony. Ten aspekt pisał, żeby zadowolić publiczność, a nie z serca.. i to właśnie dlatego nie mówię o Szekspirze zbyt często. Nie jestem z tego dumny. Ja, jako St. Germain… to naprawdę nie ma znaczenia. To tylko minione wcielenie.
Ale taka była tamta tożsamość. Taki był kolor tamtego wcielenia… cóż, mam głębokie, wewnętrzne zażenowanie dziełami Szekspira. Wiem, że dla niektórych z was to może brzmieć nieco dziwnie. Och, to była taka świetna robota. Przeczytajcie jeszcze raz [trochę śmiechu]. Uwzględnijcie czasy, w jakich to powstało. To było słabe. Przyznacie mi rację. To było słabe. Tak.
Więc na czym to skończyliśmy? Mówiliśmy o Urzeczywistnieniu. Każdy z was przez nie przejdzie w tym wcieleniu… a ja zamierzam być przy tym i wspólnie będziemy się śmiać – Ja NAPRAWDĘ zamierzam się śmiać [śmiech] – a to jest, rzec można, to jak gwarancja tego, że to naprawdę się wydarzy. W przeciwnym razie nie byłoby was tutaj. Całkiem zagwarantowane, że to osiągniecie. Ach! Jakie to łatwe.
Wiecie, chcę żebyście zdali sobie sprawę z jednej rzeczy… że to człowiek to utrudnia. To nie dusza. Nie Mistrz, który siedzi przy was. Mistrz jest jak, jakby… gałki oczne Mistrza są obolałe [śmiech] od… O mój Boże. Znowu się zaczyna [więcej śmiechu], i Mistrz mówi.. Och! No to jazda.
Możesz to zrobić do kamery, Linda? Jesteś naprawdę dobra z tymi oczami.
LINDA: Nie mogę …
ADAMUS: Udawaj, że mówisz do …
LINDA: Umiem to zrobić tylko naturalnie.
ADAMUS: Udawaj, że mówisz do Cauldre. Udawaj, że widzisz, w czym Cauldre chce wyjść z domu [Linda robi minę… śmiech Adamusa i publiczności].
Okay, musimy mieć to ujęcie, ustaw się do właściwej kamery… świetnie udajesz, że Cauldre mówi do ciebie o sprzątaniu [więcej śmiechu].
LINDA: Było lepiej?
ADAMUS: Tak. Super. Więc Mistrz już tu jest. My nie próbujemy osiągnąć mistrzostwa. Proszę, czy możecie to właściwie zrozumieć od samego początku? To makyo rozprasza większość ludzi na tej drodze. To jedna z dwóch czy trzech największych dystrakcji. Makyo to na przykład to, że człowiek musi nad tym pracować. Nie musi! I to jest niesamowite. JESTEŚ BRZOSKWINIĄ. Tylko dojrzewasz. Tylko pozwalasz na dojrzewanie. Nie ma tu żadnej pracy. NIE MUSISZ siedzieć w asz… aszramie. Muszę się upewnić, że dobrze to powiedziałem [śmiech].
LINDA: Co?!
ADAMUS: Nie musicie przechodzić ceremonii szałasu potów, diet, czy czegokolwiek innego. Właściwie, znowu tylko między nami [więcej chichotów], większość Mistrzów, przede wszystkim, większość Wzniesionych Mistrzów była kobietami w swoim ostatnim wcieleniu. Znacznie łatwiej jest przechodzić przez to kobiecie. Mężczyzna chce wszystko zaplanować i kontrolować. Kobieta zaś tylko to odczuć. Mężczyzna chce to zaplanować i upewnić się, że wszystko jest bardzo męskie. Oświecenie nie jest zbyt męskie, kobieta po prostu je czuje – staje się bardzo emocjonalna, oczywiście, i przechodzi przez wszystkie emocje oświecenia [więcej śmiechu].
Chodzi tylko o Pozwolenie. Tylko o POZWALANIE. Mistrz już tu siedzi. I to nie jest żadna praca. To typowa dystrakcja dla większości ludzi na duchowej ścieżce. Że muszą nad tym pracować. Robić medytacje. Medytacje są w porządku, ale najlepsza medytacja dla was wszystkich… to po prostu dobry długi spacer. Tylko tyle, ponieważ wtedy wychodzicie z umysłu. Poruszacie ciało i energie. Ale żeby próbować medytować? Jeśli to dla was działa, świetnie, ale zatrzymajcie się i przyjrzyjcie bliżej. Czy to jakaś praktyka… myślicie, że to wasz trening… wasze ćwiczenia dla osiągnięcia oświecenia? Ale to się nie uda. Nic z tego nie wyjdzie. To tak nie działa.
Mistrz już tu jest. Trzeba tylko na to pozwolić… nic was nie powstrzymuje. Nie myślcie o tym. Po prostu pozwólcie. Mistrz siedzi właśnie tutaj… w was… już tu jest.
Człowiek próbował wymyślić Mistrza, zaplanować Mistrza, ma oczekiwania, że Mistrz jest czarodziejem tak jak w starym koncepcie Merlina. Myślę, że można by powiedzieć, że Mistrz jest czarodziejem, ale to nie oznacza biegania wokoło z mał? magiczn? r??d?k? i?uzdrawiania kogo popadnie. Czarodziej nigdy byą magiczną różdżką i uzdrawiania kogo popadnie. Czarodziej nigdy by tego nie zrobił. To brak szacunku i współczucia.
Wiecie, czemu to służy? To dobre dla ludzkiego ego – Spójrzcie na mnie. Mogę wszystkich uzdrowić. Bóg – w starym rozumieniu tego słowa – nie biega dookoła i nie uzdrawia innych, prawda? Nie robi tego ani dosłownie, ani w przenośni. W przeciwnym razie, wykazałaby się brakiem współczucia.
Bóg mówi raczej – Hej, to twoja podróż. Rób, co chcesz. Baw się. Zadzwoń do mnie, jeśli kiedykolwiek wpadniesz w kłopoty. A jeśli trafisz na moją automatyczną sekretarkę, zostaw wiadomość. Oddzwonię w wolnej chwili.
To wszystko jest bardzo proste… to ten moment klepnięcia się w czoło. Ale jest mnóstwo makyo (duchowych dystrakcji i fałszu – przyp. red.) w temacie wzniesienia i oświecenia oraz tego czym one są. Właściwie większość pochodzi od ludzi, którzy są zmęczeni samymi sobą i pragną większej władzy, której nie ma w oświeceniu. Człowiek chce móc widzieć przez ściany, posiadać czarodziejską różdżkę, sprawiać żeby złoto pojawiało mu się w dłoniach… a to nonsens. To są ludzkie absurdy i nie ma w tym ani grama mistrzostwa. Tak naprawdę, posiadanie takich umiejętności bez prawdziwego oświecenia i prawdziwej świadomości, wpędziłoby was w duże kłopoty.
Jest zaledwie parę prostych rzeczy po drodze i w czasie dojrzewania, przez które właśnie przechodzicie. A to całe badziewie, łącznie ze staraniem się, żeby to zrozumieć, miotaniem się, trudnymi dniami… wszystko jest bezsensowne. Nie warto. Naprawdę nie warto. Nie musicie tego robić. Więc chcę żebyśmy po prostu zmienili całą tę świadomość.
Weźcie głęboki oddech. Jeszcze nie robię merabhu – to za chwilę – ale weźcie po prostu głęboki oddech. To już nie musi tak wyglądać. Ta ścieżka… a szczególnie od tego momentu, wcale nie musi już taka być.
Jesteście jedyni w swoim rodzaju. Weźmy z tym głęboki oddech. Okay, a teraz dalej. Jestem Tutaj. Koniec z trudnościami… w porządku?
I teraz zaczynacie w to wątpić i tworzycie kilka dodatkowych trudności tylko po to, żeby sobie udowodnić, że nie potrzebujecie więcej trudności. Ludzie… i weź tu ich zrozum.
Oświecenie i tak się wydarzy, więc po co się tym stresować. Ono pochodzi od Mistrza, od waszej boskości, nie od człowieka. Na człowieku nie ciąży żadne brzemię, przymus czy odpowiedzialność za oświecenie, inne, niż tylko POZWOLIĆ. Nic więcej. Nie możesz tego ZROBIĆ. Człowiek nie może tego zrobić. Nie ma o tym pojęcia i to jest ta zabawna część, kiedy zdasz sobie sprawę, że nie masz w tym udziału i nie możesz tego zrobić. Są pewne, jakby to określić, siły czy poruszenia JAM JEST, które to sprawiają, i JAM JEST już wie, że to zostało dokonane. JAM JEST nie ma celu na przyszłość… to już jest gotowe. Teraz pozwala tylko temu dojrzeć. I już. To jest takie proste.
Naprawdę lepiej będzie, jeśli przez resztę swojego życia zajmiecie się czymkolwiek do diabła chcecie … nawet w kompletnie nieodpowiedzialny sposób – to znaczy, po prostu róbcie co chcecie, bez martwienia się o wszystkich innych albo do czego was to doprowadzi – ponieważ JUŻ TAM JESTEŚCIE. Czy to nie głębokie oświadczenie, żeby dać sobie spokój. Okay? Zatem odpuśćcie sobie – wszystkie zmartwienia, te wszystkie „co się teraz wydarzy”? To, co się dalej wydarzy, to Urzeczywistnienie. I już.
Powiedziałem to już wcześniej, ale niektórzy wciąż przewracają oczami, kiedy mówię, że to są najlepsze lata waszego życia. Naprawdę. Niektórzy wciąż przewracają oczami.
LINDA: Ja nie!
ADAMUS: Nie, nie. Miałem cię poprosić, żebyś zademonstrowała przewracanie oczami. Niektórzy z was…
LINDA: Pomówmy znów o sprzątaniu.
ADAMUS: W porządku [śmieją się]. Niektórzy z was przewracają oczami, bo – Och, on to powiedział, ale przecież… Nie, to prawda. Szczerze, to wasze najlepsze lata. To o nich będziecie opowiadać historie w Klubie Wzniesionych Mistrzów. To one są najzabawniejsze. Każdy z was ma kilka świetnych historii – kilka niesamowitych historii, prawdziwie pokręconych – o tym, jak doszliście do Urzeczywistnienia. I być może… nie wiem… może tak bardzo staracie się tylko po to, żeby… mieć ciekawą historię dla Wzniesionych Mistrzów, ale tak naprawdę oni czekają na tego pierwszego, który dołączy do klubu i powie – Nie mam żadnych opowieści. Po prostu pozwoliłem i oto jestem. O co tyle krzyku? Po co to całe zmaganie? Próbujecie napisać jakąś książkę, czy co? To znaczy, chcecie ją wypełnić całą masą makyo… Nie. To było proste. Moja historia to jedno zdanie. Zrobiłem to. Kropka. To wszystko [Linda się śmieje]
Tak więc, wróćmy do sedna. Ta cała sprawa z wniebowstąpieniem, które wolę nazywać Urzeczywistnieniem… JEST coś bardzo wyjątkowego w tym, co wy zrobicie, a czego inni nie doświadczyli. Mistrzowie w przeszłości, Wzniesieni Mistrzowie, przeszli przez mnóstwo wyzwań i trudności, i większość z nich opuściła tę planetę krótko po Urzeczywistnieniu. Zrozumiecie to. Właściwie, myślę, że już trochę to rozumiecie, ale niedługo pojmiecie naprawdę.
Po co zostawać? Mam na myśli, że tu jest naprawdę trudno. Ja sam mam czas pełen wyzwań, kiedy zostaję zbyt długo. Kiedy szykujecie te trzydniowe wydarzenia to jak – O kurcze! Siedzę sobie w Klubie Wzniesionych Mistrzów i nagle – Kurcze… trzy dni! A później – Okay, to z Shaumbrą, zatem to zrobię. Przecież o tym wiecie, że tu jest naprawdę nieprzyjemnie, mnóstwo problemów, wszystko jest dziwaczne, a ludzie nie zmienią się tak od razu… dzieje się cała masa dziwnych rzeczy różnego rodzaju – nieprzewidywalnych rzeczy… sztuczna inteligencja i tym podobne…, och, to byłoby niezłe wcielenie, wrócić, żeby to zobaczyć.
Ale najważniejsze, drodzy przyjaciele, że robicie coś niesamowitego. Wybieracie ucieleśnione Urzeczywistnienie. Już to wybraliście… to już jest ustalone, a więc zostaniecie w ciele. Nie wiem jak długo. Ta data nie jest ostatecznie sprecyzowana, to może być na przykład rok. To może… och! Niektórzy z was pomyśleli – Rok?! Chcę znacznie więcej. Okay, 50 lat. Nie, nie chcę aż tyle! Dobra, ponegocjujmy. Dwadzieścia dwa lata. Kto chce pozostać w ciele po Urzeczywistnieniu przez 22 lata?
To was zmęczy po jakimś czasie. Nie wiem, 10 lat? Czy to brzmi dobrze? Dziesięć lat bycia żywym trupem [chichoty… Linda wzdycha].
LINDA: Och.
ADAMUS: Cóż, później zrozumiecie, czemu to powiedziałem. To tak naprawdę dziesięć lat bycia na Ziemi bez przynależenia do niej, bycia pośród ludzi, ale nie tak jak do tej pory. Nie będzie powrotu do tego, co stare. Będziecie niczym Szekspir New Age. Powiecie – Och, grałem w tę grę. Nie chcę nawet wspominać tej części mojego życia, w której odgrywałem rolę człowieka i kogoś uduchowionego. Kto wie, ile to może potrwać. To bardzo indywidualna i unikalna kwestia. Mam zaszczyt prowadzić was i być z wami w tym czasie – grupa ludzi, którzy po swoim Urzeczywistnieniu zostanie na planecie to coś bardzo wyjątkowego.
Nie chcę za bardzo rozwlekać tego tematu, ale już wcześniej wyjaśniłem dlaczego wybraliście powrót na Ziemię i dokonanie tego wszystkiego właśnie teraz. To bardzo niezwykły czas. Technologia i świadomość wprowadzą wiele zmian na tej planecie. Powiedzieliście – Wrócę na Ziemię. Doświadczę oświecenia w samym środku największych i najbardziej doniosłych zmian na tej planecie. Jesteśmy w ich trakcie. Nie wydarzą się za dziesięć lat czy w 2020 roku. Mają miejsce właśnie TERAZ.
Wrócę. Wybiorę ten najbardziej szalony czas i dokonam swojego Urzeczywistnienia, ponieważ chcę być Standardem. Nie będę biegać wokoło i nawracać, nie będę opowiadać ludziom, jak mają osiągnąć oświecenie, lecz po prostu TO ZROBIĘ. Będę mieć przejażdżkę przez piekło, żeby dostać się do tego punktu, później dokonam Urzeczywistnienia, a później po prostu będę Standardem. Będę promieniować swoją energią. Nie będę próbował zmieniać ludzi czy ich uzdrawiać, ponieważ generalnie to nie działa. Nie działa. Lecz będę światłem w samym środku chaosu zamieszania i ciemności. Będę tym światłem i moje światło będzie lśnić, będzie oświetlać, wniesie klarowność do potencjałów, których oni jeszcze nie widzą.
Wiecie dokładnie, jak to jest. Mieliście to w swoim własnym życiu. Nieraz się miotaliście, ponieważ dostrzegaliście jedynie kilka opcji. Niemal czuliście się jak w zamkniętym pudełku. Cóż, mogę zrobić tylko to lub to. Ale pojawił się Standard, pojawiło się światło i nagle – Och! Nie tylko jest ta opcja lub tamta. Jest też to i to i to i to i jeszcze tamto, a ja nie muszę wybierać tylko jednej. Mogę wybrać wiele.
I nagle, kiedy robisz to dla innych, opierając się na własnych doświadczeniach, kiedy jesteś tą latarnią dla innych – nie dokonując oczywiście wyboru za nich… oni mogą nawet nie wiedzieć, kim jesteś i czym jesteś. Oni mogą nigdy nie zdać sobie sprawy, że to ty byłeś tym światłem, które pojawiło się tuż obok. Mogą przypisać wszelkie zasługi swoim duchowym przewodnikom, Bogu, czy komukolwiek. Mogą nie zdawać sobie sprawy, że siedzieli zaraz obok ciebie w restauracji i wystarczyła tylko twoja obecność, żeby rozświetlić ich potencjały.
Wybraliście dziki i szalony czas. Czasem, przez chwilę, chciałbym znowu tu wrócić, ale potem myślę sobie, że już nie [trochę śmiechu]… tak czy owak to fascynujący okres. Prawdziwie fascynujący… cóż, wy dobrze o tym wiecie.
Śmierć
Tak więc weźmy z tym głęboki oddech i porozmawiajmy o innym istotnym elemencie, którego nie umieściłem w tytule tego warsztatu. Ten jaki jest teraz brzmi dobrze: Prosty Mistrz – Pozwalanie i Oraz. Fajnie. Jednak ten trzeci element, co do którego zdecydowałem, że raczej nie powinniśmy go publikować to: Prosty Mistrz – Pozwalanie, Oraz i Śmierć [Linda się śmieje]. Marketingowo to nie wyglądałoby zbyt dobrze [nieco śmiechu z publiczności], ale to JEST ważny element. To następny element.
(Nakładem Wydawnictwa Biały Wiatr ukazał się doskonały materiał na temat śmierci pt. Depresja, uzależnienia i śmierć w świetle Nowej Energii – przyp. red)
Jestem facetem od śmierci. Poprowadziłem DreamWalker™ Śmierci i mówię o niej. Pluję na śmierć – Pluję! [Adamus spluwa na podłogę]
LINDA: No pięknie! Jak możesz tak mówić?
ADAMUS: Jestem facetem od śmierci. Uwielbiam ją, ponieważ nie jest tym, co na jej temat sądzi większość ludzi. Zajmiemy się nią tu, na naszym zgromadzeniu – Prosty Mistrz i Śmierć. Większość ludzi na ścieżce swojego wzniesienia i oświecenia utyka w temacie śmierci. Dają się złapać, ponieważ… muszą umrzeć. Żeby wejść w swoje Urzeczywistnienie, trzeba umrzeć. Już słyszę jak mówicie – Ooch! Co to ma znaczyć? Przecież to wiecie. Już tego doświadczyliście.
Marc i Jane – wiecie o czym mówię. Tego właśnie dotyczył cały przeżyty przez was stres. Zrobimy wam później zdjęcie i umieścimy w tym nagraniu. Umarliście, a później wróciliście! Nie było aż tak źle. Chodziło po prostu o śmierć. Wasze ciało całkiem nieźle to zniosło. W końcu nie leżycie teraz sześć stóp pod ziemią. Jesteście tutaj.
Przeszliście przez proces śmierci. To wszystko. To nie był błąd ani niewłaściwy wybór. Dokonaliście tego. Umarliście i wróciliście. Weszliście w proces śmierci i powróciliście zupełnie odmienieni.
LINDA: Czy możesz zdefiniować śmierć? Jestem trochę zdezorientowana.
ADAMUS: Zamierzam to zrobić.
LINDA: Ok. Dziękuję.
ADAMUS: Jestem Mistrzem śmierci. Tak. Naprawdę [kilka chichotów]. A ludzie się jej boją – Och, śmierć! O nieee!
Słowo „śmierć” ma podwójne znaczenie. Oznacza „odejść” … a także „wzrastać”. Może oznaczać każdą z tych rzeczy.
LINDA: Ok.
ADAMUS: Zatem śmierć oznacza odejście, wyjście poza to, gdzie było się do tej pory. Powiedzmy, że utknęliście w pewnych rzeczach [Adamus zwraca się do Marca i Jane], a później je zostawiliście. To była piękna, wspaniała podróż. Szkoda, że tak się nią stresowaliście, zamiast czerpać z niej radość. Rozmawialiśmy o tym [śmiech]. Umarliście. Jednak śmierć oznacza również wzrastanie.
W przypadku śmierci nie ma utraty energii. Większość ludzi utożsamia ją ze śmiercią ciała – Umierasz, idziesz do zaświatów, trzymasz się w pobliżu swojej żyjącej rodziny i próbujesz wskazywać drogę swoim dzieciom. Cóż, tak nie dzieje się zbyt często. Przez około trzy dni próbujecie się z nimi bezskutecznie połączyć i skontaktować. Jednak wasi bliscy są zamknięci. To ptasie móżdżki. Martwią się tylko o to, ile pieniędzy im zostawiliście. Po około trzech dnia dajecie sobie z nimi spokój. Idziecie naprzód.
Nie trwacie w zawieszeniu przez całe lata i wcale nie próbujecie być przewodnikami dla swoich dzieci. A później robicie im naprawdę okropny żart i powracacie jako ich dzieci [Linda wzdycha, a publiczność się śmieje].
LINDA: Och!
ADAMUS: Dorwę was za to, że chcieliście moich pieniędzy [więcej śmiechu]. Nawet nie daliście mi ładnego nagrobka. Wszystko, na co było was stać, to tanie drewniane pudło. Teraz wrócę jako wasze dziecko albo wnuk. Zobaczymy, kto będzie się śmiał ostatni [więcej śmiechu].
Śmierć to odejście, wyjście poza, otworzenie się. Oznacza także wzrastanie. Nie ma w niej żadnych strat energii. Kiedy umieracie fizycznie – mam na myśli opuszczenie ciała – absolutnie nie tracicie żadnej energii. Większość ludzi przyrównuje śmierć do nagłego zamknięcia jakiegoś zaworu – err-err-err! [Adamus wydaje skrzypiący dźwięk] i myśli, że po śmierci niewiele po nich zostaje.
LINDA: Jeszcze raz, co to było?
ADAMUS: Err-err-err! [śmiech] Słyszałem już, jak niektórym z was zamyka się zawór. Wiem, jak to brzmi.
Podczas śmierci nie następuje utrata energii. W rzeczywistości ma miejsce jej wzrost, ponieważ nagle zostawiacie za sobą ciało fizyczne. Jeśli było niezbyt zdrowe i ograniczało swój własny przepływ energii, to wraz z uwolnieniem się od niego i wyjściem poza, pojawia się znacznie więcej energii. Nie napływa po to, żeby zasilić fizyczne ciało. Po prostu do was wraca.
Śmierć absolutnie nie jest czymś złym. To jedno ze wspanialszych doświadczeń ludzkiej istoty na ziemi. Wkrótce będziemy bardzo dużo mówić o śmierci. Nie tylko w trakcie tego spotkania. Śmierć jest transmutacją energii, która dotąd była zatrzymana w jednej postaci, a teraz przybiera inną formę.
I teraz, kiedy uczeń spotyka na swojej ścieżce śmierć, a każdy doświadczy tego na swój sposób – czy to poprzez zatkanie przełyku, utratę pieniędzy, bezdomność, czy cokolwiek innego… i nagle zaczyna odczuwać utratę połączenia z samym sobą, nagle tracąc wszystko, cokolwiek może się wydarzyć w tym scenariuszu – kiedy pojawia się śmierć, większość ludzi naprawdę zaczyna świrować. Każdy Wzniesiony Mistrz przed wami doświadczył śmierci. Śmierć – nie chodzi o stękanie na łożu śmierci, to zbyt dosłowne – jednak chodzi o DOŚWIADCZENIE ŚMIERCI. Wy doświadczycie tego w inny sposób, jednak u podstaw zawsze leży konieczność, żeby stare umarło, zanim odrodzi się nowe.
Wy Shaumbra robicie to w swoich fizycznych ciałach. Nie opuszczacie ich. Nie wchodzicie w ten stary koncept śmierci. Robicie to w zupełnie inny sposób. Umieracie wewnątrz fizycznej struktury, w której egzystujecie. Umieracie wewnątrz umysłu, który pozostaje na swoim miejscu. Tak więc ciało i umysł nie ulegają rozkładowi. Umieracie wewnątrz siebie, żeby pozwolić sobie trwać i pozostać w ciele. To na tym polega alchemia tego procesu… POZOSTAJECIE W CIELE.
Zatem przejdziecie przez to doświadczenie. W naszej następnej sesji nieco przyspieszymy proces umierania, zrobicie to, i to jest wspaniałe. Proszę was teraz, wczujcie się w to przez moment. Zrobimy merabh w kolejnej sesji, ale teraz wczujcie się w piękno – nie strach, nie ciemność, ale w piękno – procesu śmierci, wyrastania poza starą ludzką jaźń, opuszczania wszystkich tych rzeczy, których nie potrzebujecie dłużej się trzymać.
Śmierć tożsamości pozwala na uwolnienie wielu starych koncepcji na temat duchowości, życia i siebie samego. Słyszę, jak teraz ktoś zadaje pytanie – Czy to oznacza śmierć ego? Nie w takim znaczeniu, jak się utarło. Nie. To nie tak. Śmierć ego oznacza, że ego – które wcale nie jest czymś złym… jest jedynie pewną ekspresją – przestaje próbować reżyserować całe przedstawienie, być jedynym aktorem na scenie… po prostu bierze głęboki oddech i odpręża się. Odsuwa się nieco na bok, żeby pozwolić na Mistrza, boskość i to, co byście nazwali przyszłością i przeszłością. Nagle ego pojawia się na scenie jako część drużyny i każdy element jest ekspresją tego samego istnienia, tej samej duszy, lecz nieoczekiwanie to już nie ego prowadzi całe przedstawienie. Teraz są tam razem wszystkie pozostałe części.
Więc w odpowiedzi na pytanie, które przed chwilą usłyszałem, nie chodzi o wyeliminowanie ego. Ego dołącza do reszty obsady, która już tam jest. Ego zdaje sobie sprawę – Jeezu, pomyliłem chyba drzwi i wszedłem na niewłaściwą scenę, przecież dotychczas byłem zupełnie samo. A teraz ego jest jak – Wow! Nareszcie otworzyłem właściwe drzwi i dostałem się na scenę JAM JEST.
Proces śmierci przejawia się na różne sposoby. Dla części z was jest to nieco duszące przeżycie, jest w tym wiele symboliki. Dla niektórych to konieczność odejścia, pójścia gdzie indziej, a potem powrotu. Dla niektórych to po prostu utrata rozumu – nic wtedy nie pozostaje… stoczyliście walkę o wszystko, o co można było się bić i nie pozostało już nic – poddajecie się. Dla innych, dopiero utrata wszystkiego oznacza śmierć. Jednak w każdym przypadku, pozostajemy w ciele.
Weźmy z tym dobry, głęboki oddech. Pomówimy więcej o śmierci w naszej kolejnej sesji.
Pytanie
Teraz chciałbym zadać pytanie i proszę, żebyście naprawdę się w nie wczuli. Pewnie zabrzmi nieco dziwnie, nawiązując do tego, co przed chwilą mówiłem o śmierci, jednak zrozumiecie wszystko za chwilę. A pytanie brzmi – Czy szczerze i autentycznie wybierasz, żeby tu pozostać?
Czy naprawdę wybierasz pozostać?
[pauza]
Niezależnie od tego, czy odpowiadasz na to pytanie w tym momencie TERAZ, czy też z perspektywy oświecenia, czy naprawdę wybierasz pozostać?
[pauza]
Pozwólcie, że zadam to pytanie raz jeszcze. Czy jesteś pewny, że wybierasz pozostanie?
[pauza]
A teraz trzeci raz. Czy jesteś absolutnie pewny, że wybierasz pozostać? Absolutnie pewny… całkowicie przekonany.
[pauza]
Teraz, Linda weźmie mikrofon, żebyście mogli się z nami podzielić, i proszę, żadnego makyo. Ja naprawdę potrafię je wykryć.
Czy naprawdę wybierasz pozostać? Niezależnie czy patrzysz z perspektywy tu i teraz, tam gdzie akurat się znajdujesz, czy też, nawet jeśli dochodzisz do Urzeczywistnienia, do swojego oświecenia, czy wybierasz pozostać? Proszę.
LINDA: Okay.
ADAMUS: Tak. Co poczułaś, kiedy zadałem to pytanie?
SHAUMBRA 1 (kobieta): Poczułam… tak!
ADAMUS: W porządku. Co poczułaś, kiedy zadałem pytanie po raz drugi?
SHAUMBRA 1: Mmmm, mm, mm. [potakuje głową]
ADAMUS: Dokładnie. A trzeci raz?
SHAUMBRA 1: Więc jestem absolutnie przekonana, że to jest to, czego chcę i myślę, że to nie jest mój ostateczny krok, ponieważ w odpowiednim czasie mogę zmienić zdanie.
ADAMUS: Ach! To bardzo dobra odpowiedź, naprawdę. Tak. Pierwszy raz, kiedy zadałem pytanie było jak – Absolutnie. Drugi raz – Uh, uh… raczej tak. A trzeci jest jak – No cóż, a co jeśli dojdę do tego punktu – puff! – i już mnie nie ma. Więc dobrze. Właściwie, bardzo dobra odpowiedź.
SHAUMBRA 1: Jasne.
ADAMUS: Dziękuję.
Davidzie co poczułeś, kiedy zadałem pytanie?
DAVID: Tak, wybieram pozostać.
ADAMUS: Mm hmm.
DAVID: I zdaje się, że drugi albo trzeci raz był – Ale nie tak, jak to jest teraz.
ADAMUS: Mm. Bardzo dobrze. Tak.
DAVID: Więc, tak.
ADAMUS: Zatem, nie jakoś szczególnie personalnie, ale ile razy w ciągu ostatnich dziesięciu lat myślałeś o tym, żeby zwyczajnie odejść?
DAVID: Um …
ADAMUS: Tylko przeleciało ci przez myśl.
DAVID: Nie zamierzam powiedzieć „nie wiem”, jednak…
ADAMUS: Dziękuję [śmieją się]. Tak czy owak… powiedziałeś to! Wykombinowałeś, jak to przemycić! [śmiech] To jakbyś powiedział – Nikt z was nie będzie tego później pamiętał! Tak.
DAVID: Nie dokonałem świadomego wyboru …
ADAMUS: Czy kiedykolwiek przeszło ci to przez myśl?
DAVID: Tak.
ADAMUS: Okay. A czy czujesz się trochę winny albo nieco niezręcznie, kiedy to mówisz?
DAVID: Cóż, już kiedyś to powiedziałem. I tak… to staje się dwuznaczne, ponieważ głęboko w sercu wiem, że chciałbym zostać, ale równocześnie… to brutalne życie bywa nieraz parszywe.
ADAMUS: No tak. Co w życiu jest najbardziej parszywe?
DAVID: Moje wątpliwości.
ADAMUS: O tak, to naprawdę dobre. Płynie teraz mnóstwo mądrości. Dobrze. Dziękuję.
DAVID: Dziękuję.
ADAMUS: Doceniam to. Nie musiałem wyciągać mojego anty-makyo pistoletu laserowego [Adamus się śmieje].
SHAUMBRA 2 (mężczyzna): Świetnie.
ADAMUS: Hello.
SHAUMBRA 2: Hello.
ADAMUS: Dobrze cię widzieć.
SHAUMBRA 2: Tak.
ADAMUS: Co poczułeś, kiedy zadałem pytanie – Czy naprawdę chcesz tu zostać?
SHAUMBRA 2: Tak… wybieram pozostać z pytaniami, problemami, wyzwaniami.
ADAMUS: Tak.
SHAUMBRA 2: To nieważne.
ADAMUS: Czy jak drugi raz zapytałem, odczułeś różnicę?
SHAUMBRA 2: Tak.
ADAMUS: Jaką?
SHAUMBRA 2: Poczułem, że coś we mnie bardzo się zmienia.
ADAMUS: Tak.
SHAUMBRA 2: Przyjemnie było tu być ze starymi pytaniami, starymi problemami. One nie mają znaczenia. Już nie. Już nie. To nieważne. Zatem…
ADAMUS: A trzeci raz, kiedy zadałem pytanie, czy odczułeś jakąś różnicę?
SHAUMBRA 2: Więcej pewności.
ADAMUS: Więcej pewności.
SHAUMBRA 2: Siebie.
ADAMUS: Dobrze. Jasne.
SHAUMBRA 2: Pewności siebie.
ADAMUS: Owszem. Dobrze.
SHAUMBRA 2: To było dla mnie trudne. Ja nie [miałem] pewności w sobie.
ADAMUS: Tak. Doskonale. Dziękuję.
SHAUMBRA 2: Okay.
ADAMUS: Jeszcze jedna osoba. Myślę, że wszyscy zaczynają łapać, o co chodzi. Tak. Tak. Och, to było dobre…
SHAUMBRA 3 (kobieta): [przewraca oczami] Podobało ci się?
ADAMUS: To było dobre przewrócenie oczami. Moglibyśmy to powtórzyć. Taak. Jesteś jak – Och! Och!
SHAUMBRA 3: Nie dam się… nie przepytasz mnie!
SART: Och, szlag.
SHAUMBRA 3: Och, szlag! Okay. Więc za pierwszym razem było – Jasne. Pewnie. Za drugim razem poszłam w – Och, nie wiem. A za trzecim razem, cóż, nie mam pojęcia, jak będę się czuła. Naprawdę nie wiem, ponieważ właśnie teraz zauważam mnóstwo gierek, jakie wciąż ze sobą rozgrywam.
ADAMUS: Mm hmm.
SHAUMBRA 3: Właśnie. Tak jak mówiłeś w Keahak.
ADAMUS: Mm hmm.
SHAUMBRA 3: I nie podoba mi się to wszystko, co ma związek z tymi zmaganiami.
ADAMUS: Jasne.
SHAUMBRA 3: Bo wiesz, ja… czuję, że muszę, no wiesz, jakby uwolnić mnóstwo tych bitew, zanim w ogóle poczuję, że mogłabym chcieć pozostać w tym szaleństwie.
ADAMUS: Mm hmm.
SHAUMBRA 3: Ponieważ tu naprawdę jest mnóstwo szaleństwa.
ADAMUS: Mnóstwo szaleństwa.
SHAUMBRA 3: Mnóstwo.
ADAMUS: Tak.
SHAUMBRA 3: Tak. I słodyczy również.
ADAMUS: I słodyczy.
SHAUMBRA 3: Ale szaleństwa również.
ADAMUS: Tak. Dobrze. Dziękuję.
SHAUMBRA 3: Tak.
ADAMUS: Bardzo ci dziękuję.
I oto właśnie chodzi. Kiedy zadaję pytanie po raz pierwszy, ludzie zazwyczaj mówią – Och, taak! Chcę zostać. O rety, czemu w ogóle o to pytasz? Myślałem, że to od dawna jest już jasne. Po co w ogóle zadawać to pytanie? Jak widać, jestem tutaj. Kiedy pytam o to po raz drugi, odpowiedź brzmi – Noo, taak. Taak… Hmm.. taak. Uch, ale wiesz, mam pewne obawy. Gdy zadaję to pytanie po raz trzeci, słyszę – W sumie nie jestem pewien. Wiesz, powiedziałem tak, ale teraz mam pewne obawy. Wcale nie jestem taki pewny. Być może moja decyzja ulegnie zmianie, kiedy już dotrę do tego punktu.
Tak czy owak pytam was o to, co czujecie WŁAŚNIE TERAZ… Jaką odpowiedź czujecie w tym momencie?
Zapewne boicie się śmierci, a zatem pojawia się bardzo dużo wątpliwości. Człowiek myśli, że śmierć oznacza – Bum! – udar, zawał, upadek na ziemię i trafienie do dużego pieca albo pod ziemię. Zrównuje cały ten proces ze starym sposobem umierania. Ale my ZMIENIMY całą koncepcję śmierci.
Śmierć jest piękna. Jest niczym wyłonienie się, wynurzenie. Nie chodzi tylko o ciało fizyczne. I to jest bardzo, bardzo ważny punkt tej pierwszej sesji – po prostu zmieńmy pojmowanie śmierci. Pozwólmy odejść starej koncepcji… zróbmy to. Wyjdźmy poza.
Zapytałem was – Czy chcecie zostać? Odpowiedzieliście – Oczywiście. Większość ludzi odpowie twierdząco, ponieważ nie chce umrzeć i wybiera tylko miedzy śmiercią a pozostaniem na Ziemi. A to wygląda zupełnie inaczej. Można wybrać coś całkowicie innego. Istnieje wiele opcji. Zadałem to pytanie drugi raz, a odpowiedź brzmiała – Jeśli życie będzie lepsze, to tak. A kto je takim uczyni? Wy. Kiedy zapytałem o to trzeci raz, pojawiła się fala wątpliwości – Cóż, nie wiem. Czy mogę nie podejmować tej decyzji? Może później poczuję to inaczej. Właśnie w takim momencie bierzecie głęboki oddech i uznajecie swoje wątpliwości. Ich posiadanie to nic złego. To część procesu i element śmierci samej w sobie… Pojawiają się wątpliwości i to jest w porządku.
Owszem, chcecie zostać, ale nie chcecie, żeby wasze życie wyglądało tak jak do tej pory. Tak brzmi wasza PRAWDZIWA odpowiedź. Nie jestem gotowy odchodzić – ale nie chodzi o strach przed śmiercią – Nie jestem gotowy odejść, ponieważ pracowałem nad tym od tak dawna. Równie dobrze mogę zostać i zobaczyć, jak to wszystko będzie wyglądać.
Mam tu 151 Shaumbra, którzy zdecydowali się odejść. Nie, że ja ich mam… Cauldre dopytuje. Nie są uwięzieni w klatce tu po drugiej stronie [sporo śmiechu]. Wędrują sobie wolno. Mam na myśli to, że jest 151 Shaumbra, którzy odeszli z Ziemi. To było po prostu – Och-ach! Zbyt ciężko. Nie dam rady. Nie zamierzam tak dłużej… więc zwyczajnie odeszli i są po drugiej stronie… mojej stronie – są w mojej ekipie. Możecie ich zapytać. Proces śmierci nie był aż taki trudny, jednak oni nie umarli, będąc w ciele… TAK, JAK WY TO ZROBICIE.
Wątpliwości są częścią tego procesu. Podjęliście zobowiązanie, że zostaniecie z konkretnego powodu – nie dlatego, że boicie się śmierci – ale żeby zobaczyć, jak to przebiegnie. Chcecie sprawdzić, jak to wygląda. A wątpliwości są po prostu częścią tego procesu. Innymi słowy, nie ma nic złego jeśli się pojawiają. To w porządku. Zatem, czy chcecie zostać? Cóż, tak… ale chcecie, żeby życie wyglądało inaczej. Nie chcecie tkwić w tych samych starych sprawach i robić tego, co dawniej. I chcecie się upewnić, że macie możliwość doświadczyć życia jako ucieleśniony Mistrz – nie tylko przez tydzień czy dwa lub miesiąc… Chcecie prawdziwie tego doświadczyć. Tak brzmi prawdziwa odpowiedź.
Przechodzicie obecnie przez proces dojrzewania waszego jestestwa – tak samo jak wspomniane dziś brzoskwinie. Gromadzicie, zbieracie swoją własną mądrość. Robicie to we wszystkich wcieleniach, nie tylko w tym obecnym.
Gromadzicie swoją mądrość. Kiedy Marc i Jane wrócili do Europy, do Szwajcarii, energetycznie gromadzili po prostu swoją mądrość… Wierzcie lub nie… To jest czas gromadzenia mądrości – destylowania jej ze wszystkiego, co wydarzyło się w tym wcieleniu, z każdej złej rzeczy, jaka się przydarzyła. Oto, co tak naprawdę ma teraz miejsce. Wstajecie rano z łóżka i zastanawiacie się – Co do diabła dzieje się w moim życiu? Zatrzymajcie się na chwilę. Gromadzicie mądrość z każdego „złego” doświadczenia, każdego zmagania, każdej bitwy… czy to wewnątrz czy na zewnątrz siebie. Teraz to wszystko ulega zmianie i przesunięciu. Po prostu gromadzicie mądrość. Jednocześnie, każde wasze przeszłe wcielenie doświadcza tego samego. To właśnie kocham w ucieleśnionym oświeceniu – każde przeszłe wcielenie ma możliwość zdania sobie sprawy ze swojego oświecenia. KAŻDE.
To, co wydarzyło się w poprzednim życiu, nie zostało wyryte w kamieniu. Jest plastyczne, elastyczne, otwarte. A zatem, nawet przeszłe wcielenie może właśnie teraz przechodzić przez swoje Urzeczywistnienie tylko dlatego, że wy także to robicie. Gromadzi swoją mądrość przed śmiercią – jednak nie jest to śmierć w dawnym rozumieniu.
Mamy więc ten ogrom aktywności – przeszłe i przyszłe wcielenia – wszystkie gromadzą mądrość. To zmienia naturę tego, co myśleliście, że się wydarzyło oraz historię. Na marginesie, historia to nie tylko słowo, które oznacza przeszłość. Historia to także przyszłość. To wasza opowieść. Znacznie lepsze byłyby zapewne określenia… his-story lub her-story. Łapiecie? Her-story [kilka chichotów]. Taak, anielski humor, co? [Adamus chichocze]
A zatem, TERAZ gromadzicie swoją mądrość. Nie uczycie się żadnych nowych lekcji. Naprawdę nie. Zapewne już to wiecie… w zasadzie tu i tak nie ma zbyt wiele do nauczenia… poza tym to staje się już przestarzałe. Nie macie już niczego do nauczenia się. Po odejściu Tobiasza powiedziałem – Nie nazywajmy tego już lekcjami… ponieważ nimi nie są. To tylko zbieranie i gromadzenie mądrości, które dzieje się naturalnie… tak naturalnie, że włączymy teraz muzykę. Nazwiemy to Merabhem gromadzenia mądrości. Naprawdę wczujcie się w to, co ma miejsce, kiedy przechodzicie przez proces śmierci – proces NOWEJ ŚMIERCI.
Merabh gromadzenia mądrości
Weźcie dobry, głęboki oddech.
Wiecie, człowiek zawsze starał się zrozumieć, co do diabła się dzieje.
[zaczyna grać muzyka]
Zastanawiał się – Co mam zrobić? Co dzieje się w moim życiu? A to nic innego jak piękna śmierć … Naprawdę wczujmy się w to przez moment… piękna śmierć.
[pauza]
Śmierć oznacza wzrastanie, odejście. Odejście, zmiana dynamiki i poszerzenie się, pozwala na prawdziwy wzrost. Na miejscu starej ziemi, powstaje wówczas nowa, żyzna gleba, w której naprawdę można się rozwijać.
To, co obecnie dzieje się w waszym życiu nie ma nic wspólnego z waszą pracą, waszymi dziećmi czy czymkolwiek innym. Gromadzicie swoją mądrość.
Powiedziałem wcześniej – Dusza uwielbia doświadczenia. Uwielbia się rozszerzać. Uwielbia swoje własne oświecenie. A prawdziwy nektar duszy – używając analogii kielicha napełnianego przez wspaniały nektar – to mądrość. Mądrość. To esencja wszystkiego, czego kiedykolwiek doświadczyliście.
Weźmy dobry, głęboki oddech i po prostu pozwólmy na gromadzenie mądrości.
[pauza]
Człowieku, który tutaj siedzisz, pozwól, żeby to gromadzenie mądrości mogło się dokonać.
[pauza]
Pozwól sobie cieszyć się tym, co zachodzi zupełnie naturalnie. Nie musisz podejmować żadnego wysiłku.
Możesz po prostu siedzieć na pięknej trawie na łące, w jasny, słoneczny dzień i tylko obserwować, jak wszystkie energie krążą wokoło, gromadząc mądrość. To niemal jak zbieranie brzoskwiń z drzewa. Każda z nich zostanie zerwana.
[pauza]
To dzieje się nie tylko w tym wcieleniu, ale także w każdym innym w całej twojej historii – przeszłej i przyszłej.
[pauza]
Przypomina to żniwa na zakończenie sezonu. Och, to piękny czas. Można niemal poczuć zapach owoców na drzewach. Można go wdychać. Jest w powietrzu. Jest wszędzie. Jest taki słodki.
Jeśli drzewo miałoby być symbolem waszych doświadczeń, to byłoby to drzewo rodzące owoce. To jego wdzięk, łaska i boskość. Wasze doświadczenia również rodzą owoce.
To żniwa mądrości. Czuć w nich świętowanie minionego sezonu wzrostu i nauki. Jednakże, kiedy zbiory dobiegają końca, zaczyna się zima, a drzewa wyglądają na martwe.
Ale tak naprawdę wcale takie nie są. Na naszej łące i polu, nie ma śmierci. Jest tylko wzrost, przemiana i transmutacja.
Owszem, drzewa mogą zmienić sposób, w jaki dojrzewają i produkują owoce. Wszystko w tym pięknym sadzie odmieni się w przepiękny sposób.
Zatem teraz, po prostu pozwólcie sobie na gromadzenie mądrości. Nie musicie robić nic więcej.
[pauza]
Weźmy porządny, głęboki oddech… głęboko w to doświadczenie.
[pauza]
To gromadzenie wszelkiej mądrości i piękna wszystkich doświadczeń… nawet tych złych i najgorszych. Kryje się w nich tak wiele mądrości, że są raczej DOBRYMI doświadczeniami.
Weźcie więc głęboki oddech i pozwalajcie.
[pauza]
Och, niektórzy z was przeszli przez niezwykłe i ciężkie doświadczenia.
Doświadczyliście najtrudniejszych rzeczy i relacji. Jednak moim zdaniem najbardziej brutalna z nich wszystkich była monotonia, nicość, przeciętność, depresja i brak pasji. Ale w tym wszystkim również kryje się mądrość. Wierzcie lub nie, ale nawet depresja, szarość i monotonia mają w sobie życie.
Dajcie sobie chwilę, weźcie głęboki oddech i pozwólcie na gromadzenie mądrości ze wszystkich doświadczeń, ponieważ nawet najbardziej mdły owoc ze wszystkich, nadal zawiera słodycz i życiową siłę.
[pauza]
Weźmy porządny, głęboki oddech.
To dzieje się w waszym życiu właśnie teraz… po to tu jesteście. Nie ma znaczenia czy jesteście tu osobiście, czy za pośrednictwem internetu albo czytacie ten tekst. To czas żniw. Mądrość.
Weźcie porządny, głęboki oddech i po prostu się zrelaksujcie.
[pauza]
Weźmy dobry, głęboki oddech.
[pauza]
Czy od razu będziecie mieć świadome urzeczywistnienie mądrości?
[muzyka się kończy]
Może tak… może nie. Czy nagle będziecie mieć te momenty „aha”, kiedy wszystko się ze sobą łączy? A także – Och taak! To jest mądrość. Może nie. Ale ona tam będzie. Będzie tam. Nie zniknie. W pewnym momencie będziecie mieć świadome urzeczywistnienie mądrości i zdacie sobie sprawę, że niektóre z tych najtrudniejszych spraw są obecnie przedestylowane w mądrość. Nie musicie trzymać ich dłużej jako stare wspomnienia czy rany. Zostały przedestylowane w mądrość. I to właśnie to, co wydarza się teraz w waszym życiu.
Praca domowa
Zrobimy teraz przerwę na obiad i nieważne czy jesteście tu w studio, czy oglądacie to w domu, poproszę was o wykonanie małej pracy domowej. Po pierwsze… skorzystajcie z toalety. Po drugie… zjedzcie coś. Po trzecie… napijcie się wody. I po czwarte… kiedy wyjdziecie na zewnątrz – i proszę was o to nawet, jeśli jesteście w domu… wyjdźcie na chwilę – chciałbym, żebyście zrobili trzy obserwacje na temat ludzi, których spotkacie podczas przerwy, nieważne czy to goście restauracji, czy jakiś kierowca na ulicy, czy przechodzień. To nie ma znaczenia, ale będą potrzebne trzy obserwacje na temat ludzi.
I proszę, nie myślcie, że będziecie kogoś oceniać, ponieważ to jest jedna z pierwszych rzeczy, o których Shaumbra może pomyśleć – Och, nie chcę oceniać. Nie. To tylko obserwacja. Nie osąd. Dokonujecie obserwacji czegoś, co dostrzegacie u innego człowieka – Cóż, on bardzo się garbi. To jest obserwacja, ponieważ istnieje pewien energetyczny powód, dla którego ten ktoś ma złą postawę ciała – i to pomoże wam później zrozumieć, co się dzieje i jak uwolnić pewne rzeczy. Zatem, trzy obserwacje na temat ludzi.
Omówimy to później, jak wrócicie z przerwy, więc sugerowałbym nawet to zapisać. Trzy obserwacje na temat ludzi. Bądźcie uważni. Użyjcie prostych odczuć. I świadomości. Trzy obserwacje.
Teraz Linda przekaże wam wszelkie informacje w temacie obiadu i kiedy wrócić na salę. Jestem zachwycony tym, co dzieje się na tych zajęciach.
Jestem Kim Jestem, Adamus.
Dziękuję.
LINDA: I tak to jest.
Zachęcam każdego, żeby w dalszym ciągu porządnie i głęboko oddychał. Adamus jest tu dla nas.
Weźcie dobry, głęboki oddech. Pozwólcie energiom płynąć i integrować się.
Oddychajcie jak Mistrzowie, którymi jesteście.
Weźcie dobry, głęboki oddech i pozwólcie sobie naprawdę się uziemić. Podczas przerwy mamy zrobić kilka rzeczy… zadbać o siebie i swoje fizyczne ciało, a także dokonać trzech obserwacji.
Głęboki, świadomy oddech jest bardzo ważny. Oddychajcie świadomie i upewnijcie się, że wróciliście do swojego ciała. Uczestniczenie w życiu bez całkowitego powrotu do ciała, może być nieco dyskomfortowe.
Weźcie dobry, głęboki oddech… może nawet poudawajcie przez chwilę, że jesteście drzewem, którego korzenie znajdują się głęboko w ziemi. W pełni powróćcie. Uziemcie się. Oddychajcie i pozwalajcie.
Chodźmy na przerwę. Dziękuję Adamusie. Dziękuję wam.
Sesja 2
Mistrz obserwator
LINDA: Witajcie z powrotem.
GEOFF: Dobrze jest wrócić… i od razu jestem gotowy na Adamusa.
LINDA: Jesteś?
GEOFF: Tak, nie ma o czym rozprawiać. Podobała mi się ostatnia sesja… Adamus był bardzo ożywiony.
LINDA: To prawda. Zgadzam się.
GEOFF: On naprawdę lubi spotykać się z Shaumbrą, a szczególnie z tymi osobami, które naprawdę biorą w tym udział, zaangażowały się i oddały swojemu wcielonemu oświeceniu. Świetnie się bawi.
LINDA: Tak?
GEOFF: Pewnie. Nie wiem, czy tak będzie dalej, ale w tym momencie bawi się świetnie. Usiądę sobie. Poprowadzisz krótką sesję oddechu dla nas wszystkich?
LINDA: Oczywiście, cała przyjemność po mojej stronie. To dla mnie zaszczyt.
Zatem zapraszam każdego do wzięcia porządnego, głębokiego oddechu.
Weź dobry, głęboki oddech. Oddychaj jako Mistrz i jako człowiek. Oddychaj głęboko w siebie.
Wdychaj JESTEM TUTAJ i pozwalaj. Weź porządny, głęboki oddech i daj sobie zgodę na prawdziwe odczuwanie tego doświadczenia dla siebie. Każdy z nas oddycha i pozwala.
Zaproś Adamusa blisko, jeśli tak wybierzesz. I znowu, on jest z nami na każdym kroku tej drogi.
Oddychaj i wczuj się w dokonane przez siebie w czasie przerwy obserwacje, w swoją „pracę domową”. Wczuj się w nie.
Oddychaj i pozwalaj.
Oddychaj.
ADAMUS: Jestem kim Jestem, Adamus z Suwerennej Domeny.
Witajcie z powrotem w materiale Prosty Mistrz. Prosty Mistrz – bo to wszystko jest całkiem proste. Proste nie oznacza, że brakuje temu ekspresji czy ekspansji. Proste może być bardzo, bardzo głębokie. Jednak mówię „prosty”, używając tego określenia, zamiast innych, na przekór całej tej koncepcji, że to musi być złożone, trudne i pełne wyzwań. To jest prawdopodobnie jedna z dwóch, czy trzech głównych rzeczy, jakie zamierzamy zrobić na tym spotkaniu – energetycznie z każdym z was z osobna – wyjś? poza koncepcj?, ?e o?wiecenie jest ć poza koncepcję, że oświecenie jest walką, zmaganiem czy czymś trudnym do osiągnięcia.
Istnieje coś w rodzaju wzorca, ustanowionego przez dawnych mistrzów, którzy byli tu przed wami… wzorca zmagań, wyzwań, walki z ludzkim ja, nawet walki z Ziemią samą w sobie, oraz wypierania ciała i zmysłów. Zmienimy to, ponieważ nie tak powinno wyglądać oświecenie, i każdy Wzniesiony Mistrz przyznałby, że nie powinno to być aż tak trudne.
Owszem wasza ścieżka do oświecenia została wypełniona wieloma wyzwaniami.
Różne rzeczy ulegają zmianie. Jest tam śmierć, jest transformacja starego w nowe… lecz to wcale nie musi być bolesne. Nie potrzeba się z tym mocować. Nie trzeba się angażować w depresje i stres.
Tak więc jedną z głównych rzeczy, abstrahując od wszystkich dyskusji i dystrakcji, które tu mamy, jest wyjście poza cały ten koncept zmagania i wysiłku, tak żeby ci, którzy przyjdą po was, mieli znacznie, znacznie łatwiej. I, no cóż, to co jest nawet jeszcze ważniejsze, od tej pory WY RÓWNIEŻ będziecie mieć znacznie łatwiej. To nie powinno być trudne. To nie powinna być walka.
Weźmy więc głęboki oddech i zaczynając kolejną sesję, poproszę was żebyście na chwilę wstali.
LINDA: Pewnie.
ADAMUS: I odwróćcie się do kogoś… a jeśli nie macie pary, jakoś to ustawcie. Niech to będzie proste.
Chcemy mieć mnóstwo ujęć publiczności, nie mnie.
LINDA: Chwila, chwila. Niech najpierw wszyscy się ustawią.
ADAMUS: To nie takie trudne znaleźć partnera. Dobrze. Dobrze. Teraz, weźcie dobry, głęboki oddech. Weźcie dobry, głęboki oddech tu na Prostym Mistrzu. A dla tych z was, którzy oglądają to online lub czytają – och, możecie po prostu głęboko odetchnąć – dla wszystkich oglądających online i czytających… zróbcie to sami.
Teraz weźcie następny głęboki oddech i wydychajcie powietrze na tę drugą osobę, która stoi przed wami. Dmuchajcie na nich [kilka chichotów]. Nie tak delikatnie, w sensie… Haaah! Haaah! Wdech, wydech [prezentuje jak to zrobić].
LINDA: Przewracam oczami [trochę śmiechu].
ADAMUS: Dobrze. Dobrze. Okay, możecie już usiąść. Dziękuję.
Na początek… kiedy zaczynamy tę sesję… żadnej cebuli… żadnego czosnku [Linda się śmieje], jako że jesteśmy tu, żeby wydać z siebie słodki oddech. Szekspir.
SHAUMBRA 1 (kobieta): Czy ktoś potrzebuje miętówkę?
ADAMUS: Linda mi nie wierzyła, kiedy mówiłem to wcześniej i sama musiała sprawdzić. Czy to prawda?
LINDA: Co?
ADAMUS: Żadnej cebuli i żadnego czosnku, jako że jesteśmy tu, żeby wydać z siebie słodki oddech. Szekspir. Trzy wzmianki na temat cebuli i czosnku u Szekspira, dla tych z was…
LINDA: Mówiłeś, że Szekspir robił gównianą robotę.
ADAMUS: Tandetną, nie gównianą. Tandetną [śmiech].
LINDA: [śmiejąc się] Dziękuję za wyjaśnienie!
ADAMUS: Tandetną. To znaczy, że wyszła mu całkiem dobrze [Linda ciągle się śmieje]. Przecież każdy wie, kim był Szekspir. Gówniana byłaby wtedy, gdyby nikt nigdy o nim nie słyszał. To by znaczyło, że w ogóle nie dał sobie rady z pisaniem. Ale nie, on tworzył to, co zadowalało publiczność… choć rzeczywiście … nie z serca. Moim zdaniem, to niekoniecznie było takie złe, jednak Szekspir, tak naprawdę, pragnął czegoś innego. Ciągle zmagał się sam ze sobą – Czy robię to dla pieniędzy, sławy i przejścia do historii? [ktoś odpowiada – Tak] A może robię to dla wyrażenia siebie i z potrzeby serca? To tak naprawdę wcale nie ma znaczenia. Prawdopodobnie bardziej opłaca się robić coś pod publikę niż dla serca. Szekspir krył się z wyrażeniem siebie i zawsze czuł się okropnie z tego powodu. Czasami się chowa i nie chce, żebym przyznawał, że jest częścią mnie. A zatem, jak powiedział – Żadnej cebuli i żadnego czosnku, jako że jesteśmy tu, żeby wydać z siebie słodki oddech.
Już słyszę tych wszystkich ludzi gadających o korzystnym wpływie cebuli i czosnku na zdrowie. Udowodnijcie to [trochę śmiechu]. Udowodnijcie! Faktem jest, że w Szkołach Tajemnych raczej nigdy nie jedliśmy cebuli – raz na jakiś czas – ponieważ jedzenie było smakowite samo w sobie. Świeże warzywa z ogrodu, brzoskwinie prosto z drzewa, arbuzy, nawet mięso, które spożywaliśmy, tak pyszne, że nigdy tego dodatku nie potrzebowały. A oprócz tego czosnek… będący sporym obciążeniem dla systemu. Jeśli przechodzicie przez wiele symptomów przebudzenia i oświecenia… macie świadomość przemian w swoim ciele… to nie potrzeba wam tego uderzenia czosnku czy nawet ostrych papryczek. Nie twierdzę, że są złe, mówię tylko, że w Szkole Tajemnej niechętnie z nich korzystaliśmy. Również z przyczyn praktycznych, tych których przed chwilą doświadczyliście… hej ty [dmucha w twarz Lindy… ona krzyczy… oboje się śmieją]. To tak na rozluźnienie początku tej sesji.
LINDA: To była brutalna lekcja [trochę chichotów].
ADAMUS: Czy komuś trafił się partner, który ewidentnie jadł czosnek lub cebulę? Nikt tego nie przyzna. Partner szturcha go teraz w ramię i mówi – Ani słowa! [śmiech].
SHAUMBRA 1: Wszyscy martwimy się o swój własny oddech.
ADAMUS: Swój własny oddech… jasne. Martwicie się o swój własny oddech, a znacznie mniej o partnera.
Zadanie domowe
A zatem, weźmy głęboki oddech i porozmawiajmy o zadaniu domowym – trzy obserwacje na temat ludzi. Linda weźmie mikrofon i rozjaśnimy nieco światło w studio. Ci, którzy chcieli się zdrzemnąć, przykro mi, nie teraz. Trzy obserwacje na temat ludzi.
LINDA: Gotowy?
ADAMUS: Jestem gotowy. Tak.
SHAUMBRA 2 (kobieta): Dziękuję. Witaj.
ADAMUS: Witaj. Co zaobserwowałaś?
SHAUMBRA 2: Cóż, u niektórych osób zaobserwowałam istnienie pewnego rodzaju warstwy zamroczenia, odurzenia i hipnozy.
ADAMUS: Tak.
SHAUMBRA 2: Odcięcie.
ADAMUS: Dobrze.
SHAUMBRA 2: To stwarza umysłowe schematy w ich życiu i brak świadomości pewnych rzeczy.
ADAMUS: Nieświadomość.
SHAUMBRA 2: Tak.
ADAMUS: Albo częściowa świadomość.
SHAUMBRA 2: Jasne. To dobre określenie.
ADAMUS: Tak. A jak się z tym czułaś?
SHAUMBRA 2: To dosyć nieprzyjemne, ale już przywykłam do widzenia tego w ludziach.
ADAMUS: Tak.
SHAUMBRA 2: I tak miło jest wiedzieć, że Shaumbra jest inna.
ADAMUS: Zauważasz różnicę? Możesz być szczera.
SHAUMBRA 2: Och, zdecydowanie.
ADAMUS: Tak.
SHAUMBRA 2: Tak.
ADAMUS: A jaka jest różnica między tym, co zobaczyłaś tam, a co widzisz tutaj?
SHAUMBRA 2: Mmm. Tu jest światło, świadomość (obecność), ekspansywność i bogactwo.
ADAMUS: Tak.
SHAUMBRA 2: Tak, większy zmysł odczuwania.
ADAMUS: Owszem. Chciałbym się przy tym zatrzymać, bo to bardzo dobra obserwacja. Mimo faktu, przez co większość z was przeszło – kwestie zdrowotne, związki, pieniądze, cokolwiek to jest – nieważne co, jest w tym siła życia. Witalność. Widzę to w waszych oczach. Czuję to w was i wiem, że w niektóre dni jest naprawdę ciężko, lecz kiedy spojrzycie na ludzi tam i porównacie z tym, co jest tu, jako obserwator – i jest to najzupełniej w porządku. Naprawdę, to najważniejszy punkt w tym ćwiczeniu… TO W PORZĄDKU OBSERWOWAĆ. W pewnym sensie wypraliście sobie mózgi – Och! Muszę patrzeć na wszystko tym jaskrawym, pozytywnym, jaśniejącym spojrzeniem. Nie. Teraz jest czas, żeby obserwować. To okaże się bardzo użyteczne, kiedy przesuwacie się w ucieleśnione Mistrzostwo. Dobrze. Co jeszcze?
SHAUMBRA 2: Energetyczna szorstkość (ostrość)…
ADAMUS: Energetyczna szorstkość.
SHAUMBRA 2: …u ludzi. Oni po prostu nie mają dostępu do pewnego poziomu delikatności.
ADAMUS: Czy dasz przykład kogoś, kogo zobaczyłaś… i co się z nim działo?
SHAUMBRA 2: Tak ogólnie. Ludzie byli jak gdyby energetycznie wystraszeni i zamknięci w sobie. Uwięzieni.
ADAMUS: Szorstkość. Właśnie.
SHAUMBRA 2: Dokładnie.
ADAMUS: Dobrze. Dobrze.
SHAUMBRA 2: Mm hmm.
ADAMUS: Dobrze.
SHAUMBRA 2: W swoim własnym grobowcu.
ADAMUS: Owszem. I co jeszcze?
SHAUMBRA 2: Zamknięci w mentalności, we wzorcach.
ADAMUS: Zgadza się.
SHAUMBRA 2: Tak, machinalne wzorce, zagubienie… wykonują robotyczne, automatyczne ruchy, ponieważ tylko to umieją robić.
ADAMUS: Tak. Dobre obserwacje. I brak osądu… to świetne obserwacje. Ale zapytam – Czy kiedyś też taka byłaś?
SHAUMBRA 2: Tak.
ADAMUS: To dlatego to widzisz.
SHAUMBRA 2: Och, nie inaczej.
ADAMUS: Ponieważ kiedyś też taka byłaś, więc stało się to oczywiste i uświadomione. To jak – O mój Boże! To taka kiedyś byłam… to stamtąd przyszłam.
SHAUMBRA 2: Tak, racja.
ADAMUS: Więc, inny ważny punkt w tym ćwiczeniu – wiele z tego, co obserwujecie, jest odbiciem was samych, nawet jeśli to stare odbicie. To właśnie ujrzycie najpierw – rzeczy, których sami doświadczyliście. Tak. Doskonale. Dobry początek.
SHAUMBRA 2: Dziękuję.
ADAMUS: Tak, bracie?
JOHN: Podczas obiadu obserwowałem biznesmena, który siedział parę stołów dalej i zapewne miał spotkanie z…
ADAMUS: Skąd wiesz, że był biznesmenem?
JOHN: Słyszałem jego rozmowę.
ADAMUS: Jasne. A może chodzi o to jak był ubrany? Czy to miało jakiś związek?
JOHN: Tak. Ale w jego słowach poczułem pasję, związaną z tym, co robi. Rozświetlała go.
ADAMUS: A zatem podsłuchiwałeś.
JOHN: Troszeczkę [śmieją się].
ADAMUS: Tak.
JOHN: Zauważyłem, że jakaś część mnie tęskni za czymś podobnym.
ADAMUS: Och, naprawdę?
JOHN: Za pasją do świata lub chociaż za jej iluzją. Jednak później energia tego biznesmena całkowicie się zmieniła, kiedy wstał i razem ze swoim gościem odszedł od stolika.
ADAMUS: Coś podobnego, interesujące.
JOHN: Wiesz, tak jakby spotkanie niezupełnie poszło po jego myśli…
ADAMUS: Nie dobił targu.
JOHN: Sprawa upadła.
ADAMUS: O, ciekawe.
JOHN: Tak więc, to właśnie zaobserwowałem. Jednak tak naprawdę czułem tę część mnie, która ciągle poszukuje sposobu takiego zaangażowania się w życie i świat jak ten biznesmen, a jednocześnie, zwyczajnie nie może już tego zrobić.
ADAMUS: Jasne. A czy kiedykolwiek byłeś tak zaangażowany?
JOHN: [z wahaniem] W tym wcieleniu niezbyt.
ADAMUS: Rozumiem.
JOHN: Raz czy dwa… wiesz… lecz nie za bardzo.
ADAMUS: Hm. Jak myślisz, dlaczego?
JOHN: Cóż, nie wiem. Zawsze czułem, że czegoś mi brakuje i że musi istnieć coś jeszcze.
ADAMUS: No tak. A może obawiałeś się zbyt głębokiego zanurzenia się w zwykłe życie?
JOHN: Może.
ADAMUS: Obserwujesz ludzi, widzisz jak bardzo są zatopieni w życiu, ale masz niechęć do zrobienia tego samego. Obawiasz się, że to może cię wciągnąć.
JOHN: Tak.
ADAMUS: Ale to tylko myśl.
JOHN: Owszem. Zauważyłem też, że…
ADAMUS: Muszę ci przerwać. Zatem widzisz tę część siebie i mówisz – Och tak. Chciałbym mieć taką pasję. O rany, chyba tęsknię za tak głębokim, bezmyślnym zanurzeniem się w życiu. Nie głupim, lecz bezmyślnym – na oślep. Ale czyż nie robisz tego w swoim życiu na swój sposób? Nie są to interesy czy spotkania biznesowe. Jednak czy rzeczywiście nie masz tej pasji do tego, co robisz?
JOHN: No tak, mam.
ADAMUS: Właśnie.
JOHN: Mam.
ADAMUS: To jest coś innego. Nie angażuje innych ludzi, biznesów czy czegokolwiek innego. Jednak wyczuwam…
JOHN: To niezupełnie odnosi się do umysłu. Pewna część mnie zastanawia się – Dlaczego miałbym chcieć tu zostać, skoro nie mogę już dłużej tego robić?
ADAMUS: No tak.
JOHN: A jednocześnie odczuwam, jak angażuję się w ten zupełnie inny sposób, którego mój umysł nie rozumie i dlatego świruje. Ale…
ADAMUS: Wyczuwam tę pasję. Rzuca się w oczy.
JOHN: Tak.
ADAMUS: Pasja do tego, czego właśnie dokonujesz. W niczym nie przypomina tego, co robią inni ludzie.
JOHN: No tak.
ADAMUS: Ty nie mógłbyś żyć w ten sposób, ponieważ wpadłbyś w pułapkę. Jednak pasja, determinacja, zobowiązanie, twoje skupienie, w pozytywnym znaczeniu, na tym co RZECZYWIŚCIE robisz.
JOHN: Tak.
ADAMUS: A część z tego, to twoja podróż. Chociaż nie, nie tylko część. To cała twoja podróż, pasja do niej i przeżycia po drodze. I napotykanie siebie samego na tej drodze do własnego oświecenia. NIEUSTANNE NAPOTYKANIE SIEBIE.
JOHN: Tak.
ADAMUS: Wyczuwam tę pasję.
JOHN: Tak.
ADAMUS: Co jeszcze zaobserwowałeś?
JOHN: Głównie to. Po prostu zauważyłem jak mój umysł od razu zareagował w stylu – O rety, już dłużej nie potrafię angażować się w życie w świecie w taki sposób.
ADAMUS: A co z relacjami? Jesteś teraz w jakimś związku?
[przerywa na moment]
Możesz się z nami podzielić [Adamus uśmiecha się, kiedy John spogląda na swoją byłą partnerkę siedzącą obok]. Nie patrz tam. Patrz tutaj [śmiech]. Tutaj! [Adamus się śmieje] Tak. Och, chyba robi się ciepło w tym pomieszczeniu, albo… [więcej śmiechu] Wszyscy jesteśmy rodziną.
JOHN: Tak. Hmm…
ADAMUS: Czy z taką samą pasją jesteś zaangażowany w jakiś związek? Tak czy nie?
JOHN: Tak. Nie. Jakby [dużo śmiechu].
ADAMUS: Odpowiem za ciebie. Nie jesteś. I masz ku temu dobry powód.
JOHN: Tak.
ADAMUS: Masz pasję do tego, co zrobisz i nie pozwolisz, żeby coś stanęło ci na drodze. A osoba, z którą się wzajemnie kochacie, rozumie to. Wie, że twoją prawdziwą pasją jest Urzeczywistnienie.
JOHN: Ma się rozumieć.
ADAMUS: I ta osoba to wie, bardzo cię kocha, i taka sytuacja jej odpowiada. Tak więc, to jest w porządku, że nie macie normalnej – nie ma czegoś takiego jak „normalna” – typowej ludzkiej relacji. Ona też takiej nie chce, zatem podobnie na to patrzycie i wzajemnie się szanujecie. Właśnie ocaliłem twój… [śmiech i trochę braw] I to jest bardzo prawdziwe. To prawda.
JOHN: Tak.
ADAMUS: I wiesz, nieważne czy chodzi o pasję do odbywania takich biznesowych obiadków, czy zawierania małżeństwa, zdobywania pracy, mieszkania na przedmieściach czy posiadania trójki dzieci… TO JUŻ NIE DZIAŁA. To ubranie, które już nie pasuje. A ty i tak nie jesteś do tego stworzony.
JOHN: Jasne.
ADAMUS: Dokładnie. Twoją pasją jest twoja podróż i dzielenie się nią z tymi, których kochasz.
JOHN: Aha. No tak, to prawda.
ADAMUS: Odrobina Szekspira pojawia się od czasu do czasu [śmiech]. Czy powiedziałem to dla publiczności czy z serca? TO BYŁO Z SERCA. Dziękuję.
LINDA: Czy czekasz na trzecią obserwację?
ADAMUS: Nie. Tyle nam wystarczy.
LINDA: Dwie. Okay.
ADAMUS: Dobrze. Tak [śmieje się]. Nie potrzeba więcej kłopotu!
JANE: Ja?
ADAMUS: Tak, co zaobserwowałaś podczas lunchu?
JANE: Niewiele.
ADAMUS: Niewiele? Ciekawe.
JANE: Właściwie nikt z nas nie odrobił swojej pracy domowej.
ADAMUS: Och, naprawdę!?
JANE: Tak. Próbowaliśmy. Próbowaliśmy. Ale nie było zbyt dużo ludzi wokoło.
ADAMUS: No cóż, a gdzie poszliście?
JANE: Whole Foods, ale byliśmy jakby … ADAMUS: Whole Foods? Nikogo tam dziś nie było? Chodzi ci o Whole Foods na Amazon*? [trochę śmiechu] Ciekawe. A nie było tam Amazonek w tym Whole Foods z Amazon?
JANE: Nie zauważyłam.
ADAMUS: A co ze sprzedawcą?
JANE: Właściwie, to zauważam tu w Colorado… zwłaszcza kiedy tu wracam… że wszyscy są bardzo mili i uprzejmi dla siebie nawzajem.
ADAMUS: Colorado… mili i uprzejmi. Coś podobnego. Przeprowadź się tutaj. Ciekawe czemu są mili i uprzejmi?
JANE: Ponieważ… Cóż, to było…
ADAMUS: Hej stary, co tam… co tam? [udaje, że jest lekko podchmielony] Tak.
JANE: A moja druga obserwacja… zauważyłam, że ludzie się zmieniają, kiedy zmienia się moja percepcja.
ADAMUS: Tak, dobrze. A co z kontaktem wzrokowym? Wyszłaś na obiad… kontakt wzrokowy. Był? Nie było?
JANE: Kiedy jadłam obiad nie było, ponieważ skupiałam się na jedzeniu.
ADAMUS: Jasne.
JANE: Albo rozmawiałam.
ADAMUS: Tak.
JANE: Ale przy kasie, tak.
ADAMUS: Tak. Dobrze. Czego jeszcze… nie zauważyłaś, kiedy nie robiłaś pracy domowej? [śmiech]
JANE: Nawet kiedy myślisz, że ludzie cię słuchają… to oni nie słuchają [śmiech].
ADAMUS: To mój problem numer jeden! Kiedy ludzie… myślisz, że słuchają, a oni nie…. Podaj liczbę… uogólnij… wszyscy, z którymi kiedykolwiek się komunikowałaś… podaj liczbę. Jak ci się wydaje, jaki procent informacji i energii, które przekazujesz za pośrednictwem słów i energii, ludzie naprawdę odbierają? Strzelaj.
JANE: Pięć procent.
ADAMUS: Pięć procent… wow. Przeważnie to trochę więcej, około dwudziestu, ale masz rację… ludzie właściwie nie słuchają. Oni słyszą słowa, ale nie słuchają. I to jest niezwykle… doskonała uwaga… ponieważ jako wcielony Mistrz, zaczynasz rozumieć – O mój Boże! Istnieje tak wiele poza słowami. Wcale nie potrzeba potoku słów, żeby kogoś zrozumieć. A prawdę powiedziawszy, słowa stają jedynie na drodze. Wszystkich możesz po prostu odczuwać… odbierać – jako obserwację, bez narzucania się – ale tak, masz rację, ludzie nie słuchają. Nie słuchają. Bardzo dużo dzieje się w ich głowach… niewiele tam dociera.
LINDA: Na mnie nie patrz! [Adamus chichocze]
ADAMUS: Czego jeszcze… nie zaobserwowałaś, kiedy nie słuchałaś? [śmiech]
JANE: Kiedy patrzę w bardziej poszerzony sposób, wydaje mi się, że ludzie prowadzą samochody dosyć agresywnie.
ADAMUS: Och, naprawdę?
JANE: Owszem.
ADAMUS: Hmm. Dlaczego?
JANE: Wydaje się jakby cały ruch uliczny… wszystko bardzo, bardzo przyspiesza i trudno to ogarnąć… jakby cała ta podróż do Whole Foods była bardzo szybka i agresywna [śmiech].
ADAMUS: Cóż. Tak, i to prawdopodobnie wcale się nie zmieniło, tylko ty stałaś się bardziej świadoma.
JANE: Właśnie.
ADAMUS: I rzeczywiście jest sporo agresji na drogach. Istotnie tam dokładnie pojawia się taka energia. Jest bardzo silna. Dobrze. Dziękuję.
JANE: Proszę.
ADAMUS: Kontynuujemy… dla tych, którzy nie słuchali, że trzeba zrobić pracę domową i jej nie przygotowali…
Co zaobserwowałaś podczas obiadu?
SHAUMBRA 3 (kobieta): Cóż, obserwowałam to już wcześniej i to było bardzo podobne do tego, co zauważyła pierwsza osoba. Ujęła to w piękny sposób. Nie wiem, czy też mi się tak uda. Ludzie wydawali się jakby uwięzieni w pułapce. Można by ją nazwać nawykiem albo hipnozą
ADAMUS: Jasne.
SHAUMBRA 3: Mogą być w pułapce ciała, emocji lub umysłu, ale nie są tego świadomi. Zupełnie jakby zapomnieli, że są tu po to, żeby żyć… i stracili panowanie nad swoim życiem.
ADAMUS: Tak. Dobrze. Co jeszcze?
SHAUMBRA 3: Ludzie są jakby nastawieni na ograniczenia. To ich „ustawienia fabryczne”.
ADAMUS: Tak! Och, to jest naprawdę dobre!
SHAUMBRA 3: Cokolwiek by się nie działo, wracają do ograniczeń.
ADAMUS: Rzeczywiście. Czy kiedykolwiek sama tak robiłaś?
SHAUMBRA 3: Pewnie! [śmieją się] Cały czas.
ADAMUS: Tak, i to jest bardzo, bardzo dobra obserwacja. Łatwiej mówić „nie” niż „tak”. Ludzie są zorientowani na ograniczenia. To ich ustawienia fabryczne. Nie, nie róbmy tego. Po prostu zamknijmy się w sobie. Poczekajmy. Zobaczymy, co się wydarzy. Nie wychylajmy się. Ale tak naprawdę to właśnie wtedy ma się najlepszą zabawę. Tak, dla człowieka to trochę stresujące. Ale nie dla Mistrza. Mistrz nie ma nic przeciwko temu, żeby spacerować po krawędzi budynku. Naprawdę nie ma. A nawet zrobić krok naprzód. [Adamus robi krok i schodzi ze sceny]. Natomiast człowieka to przeraża. Więc, tak, bardzo dobra obserwacja.
SHAUMBRA 3: Dziękuję.
ADAMUS: Dziękuję. Coś jeszcze?
SHAUMBRA 3: Ludziom podoba się ta idea rozwoju i wychodzenia poza strefę komfortu, ale kiedy przychodzi co do czego, to raczej się wycofują. Nie pozwalają na to.
ADAMUS: Owszem. I użyję tu pewnej analogii. Ludzie chodzą do różnych uzdrowicieli – nie tylko do lekarzy… ale ogólnie do uzdrowicieli – i idą tam, żeby dostać leki, procedury, terapie i wszystko inne. Ale generalnie nie chcą… wyzdrowieć.
SHAUMBRA 3: Jak najbardziej.
ADAMUS: Chcą trochę uwagi… i to jest obserwacja… jednak karmią się energetycznie terapeutą, a terapeuta jest zazwyczaj wystarczająco nieświadomy i na to pozwala… więc mamy po prostu mnóstwo energetycznego ssania. Oni naprawdę nie chcą być zdrowi, BO W PRZECIWNYM WYPADKU PO PROSTU BY BYLI. Jasne i proste. W przeciwnym wypadku to stałoby się faktem.
Jeśli naprawdę jesteś gotowy z czymś skończyć w życiu… to tak będzie. W przeciwnym wypadku… po prostu grasz w grę. Wszyscy są zaangażowani w tę wielką, olbrzymią grę i TO JEST OGRANICZENIE… I TO JEST MNÓSTWO HIPNOZY… i bolą cię plecy, albo głowa, albo serce, albo cokolwiek… więc zaczynasz chodzić do jakiegoś uzdrowiciela… od fizyczności albo od emocji. Ale nie szukasz wyzdrowienia… potrzebujesz nieco ulgi. Trochę ulgi… powiedzmy na godzinę. Szukasz odrobiny mniej bólu, ponieważ coś bardzo cię boli i po prostu potrzebujesz trochę wytchnienia… choćby na chwilę. Ale naprawdę nie szukasz uzdrowienia.
SHAUMBRA 3: Prawda.
ADAMUS: Tak często jest z ludźmi. Generalnie oni nie szukają rozwiązania.
Zatrzymam się teraz na chwilę. Czuję wokoło intensywne energie – Och! To nieładnie. Mówimy źle o ludziach. Dajcie z tym spokój [kilka chichotów]. Dziękuję. To jest obserwacja. Dobrze jest być obserwatorem. Zostaliście zaprogramowani – Mogę myśleć jedynie miłe rzeczy o ludziach. Ludzie są głąbami… oczywiście mogą też być piękni… jednak istnieje pewien poziom waszego mistrzostwa, który chce widzieć rzeczy takimi, jakie są. Nie robicie tego po to, żeby tuszować sytuację.
Wkrótce odkryjecie, że coraz trudniej jest funkcjonować na Ziemi pośród ludzi. Gdy wychodzicie z psem albo bierzecie swojego pupila na spacer lub cokolwiek na zewnątrz, w naturze, jest w porządku. Jednak jedna z rzeczy, nad którymi naprawdę chcę z wami popracować, to, proszę, bądźcie realistami. Wiecie, widząc ludzi w tym odurzeniu ograniczeń, tkwiących w swoich głowach i mówiących „nie” na wszystko… bądźcie odważni, żeby to powiedzieć. To nie jest osądzanie. Nie rzucacie na nich żadnej klątwy.
Pojawia się ten rodzaj wybielenia, które jest jak – Och, musimy być radośni i widzieć to, co najlepsze we wszystkich. Nie. Zobaczcie WSZYSTKO, a nie tylko to co najlepsze. A nawet… tak… idźcie na inne poziomy, gdzie zobaczycie, że wszyscy są wspaniałymi istotami, tylko jakby kręcą się wokoło w tej starej mgle, w której i wy kiedyś błądziliście. Nie ocalicie ich i to jest prawdziwe przesłanie, dlatego właśnie przechodzę przez ten temat. BĄDŹCIE OBSERWATORAMI. Wczujcie się w to, w każdą ich część, i skończcie już wreszcie z tym, że jako wcielony Mistrz będziecie Panem i Panią Słoneczko, i że po prostu zdmuchniecie tę mgłę [kilka chichotów]. To nie po to tu jesteście, nie po to zostajecie na tej planecie. Jednak jeśli tak… jeśli tak wam się wydaje… odsuńcie się po prostu na bok, ponieważ to NIE jest powód, dla którego zostajecie. Nie jesteście tu po to, żeby ocalić świat i wcale nie chcecie takiego obciążenia. To nawet nie jest możliwe.
Tak więc dziękuję. Och, to jest naprawdę dobre. Kto następny?…