Odpocznij

Odważne obejmowanie wszystkiego z miłością

Tytuł oryginalny: The Way of Rest. Finding the courage to hold everything in love 

Copyright © 2016  Jeff Foster.

This Translation published by exclusive license from Sounds True Inc.

Copyright © 2023 Biały Wiatr sp z oo

Tłumaczenie: Monika Kowalska

Redakcja i korekta: Dariusz Wróblewski

Nie próbuj siebie uzdrawiać, naprawiać,

ani nawet budzić.

Nie próbuj przesuwać do przodu filmu twojego życia.

Odpuść „odpuszczanie”.

Uzdrowienie nie jest celem.

Po prostu bądź tutaj.

Twój ból, twój smutek, twoje wątpliwości, pragnienia,

twoje zalęknione myśli… one nie są pomyłką,

i nie czekają na „uzdrowienie”.

Proszą tylko, żeby je objąć. Tutaj, teraz, delikatnie,

kochającymi, leczącymi ramionami teraźniejszej świadomości…

Jeff Foster

SPIS TREŚCI

Notatka od Autora

CZĘŚĆ I

WYTCHNIENIE W NIEDOSKONAŁOŚCI

1 Zupełnie nowy dzień

2 Twoja doskonała niedoskonałość

3 Oto dlaczego jesteś piękna

4 Doskonale boski bałagan

5 Czasami

6 Nigdy się nie dopasowuj

7 Bądź światłem

8 Ufaj życiu!

9 Nieoczekiwany guru

10 Drugie spojrzenie

11 „Tak” życiu poza etykietkami

12 Bądź dokładnie taki, jaki jesteś

13 Chaos, który można objąć

14 Jak pięknie ponosić porażkę

CZĘŚĆ II

WYTCHNIENIE W NIEWIEDZY

15 Zatrzymaj się

16 Niespodziewane ptaki

17 Doskonała choreografia

18 Niezdecydowanie

19 Ta chwila przyjacielu, ta chwila

20 Piękno w załamaniu

21 Droga wytchnienia

22 Zwolnij

23 Bez cienia wątpliwości

24 Wybór i cuda

25 Najpierw musisz ruszyć w drogę

26 Zawrót głowy od wolności

CZĘŚĆ III

WYTCHNIENIE W BÓLU I ZAŁAMANIU

27 Radzenie sobie z bólem fizycznym

28 Jesteś zbawieniem dla świata

29 Właściwe miejsce do życia

30 Z popiołów

31 Początek miłości

32 Nieoczekiwane dary bólu

33 Uzdrowienie – zaufaj procesowi

34 Przekraczanie bólu

35 Odwaga, żeby wyzdrowieć

CZĘŚĆ IV

WYTCHNIENIE W MELANCHOLII I SAMOTNOŚCI

36 Wyjątkowa melancholia, świątynia ognia

37 Twoja druga połówka jest w tobie

38 Brama ze smutku

39 Samotność ostatniego dinozaura

40 Bardziej samotny, a mimo to bardziej połączony

41 Ukryte zaproszenie samotności

42 W kochających ramionach

43 Przestrzeń dla smutku

CZĘŚĆ V

WYTCHNIENIE W NIEWYGODZIE I NIEZADOWOLENIU

44 To też minie

45 Gwiazdy

46 „Daj sobie z tym spokój”

47 Koniec z obwinianiem

48 Układ

49 Dary rozczarowania

50 Gdy niewygoda puka do drzwi

51 Głębia cierpienia

52 Święte wyczerpanie

53 Być z doznaniem

54 Otwarcie się na przygnębienie

55 Bądź łagodny dla złości

56 Chwila na wybaczenie

57 Jak zaprzyjaźnić się z niepokojem

58 Ścieżka pełna integracji

59 Bądź łagodny dla lęku

60 Źródło uzależnienia

61 Zrobiłeś, co w twojej mocy

62 Jak być szczęśliwym

CZĘŚĆ VI

WYTCHNIENIE W NIETRWAŁOŚCI I PRZEMIANIE

63 Zmieniając wymarzony świat

64 Śpiewaj świecie, śpiewaj

65 Piękna pustka dźwięczy

66 Tu, gdzie stoimy

67 Ścieżka odwagi i śpiew ptaka

68 Wejść i wyjść z TERAZ?

69 Kiedy odchodzi ktoś bliski

70 Przysięga miłości

71 Myśli z paryskiego metra

72 Piękno pożegnań

73 Święte serce traumy

74 Syn

75 Gotowy do życia

76 Moc zmiany

77 Trzymany

CZĘŚĆ VII

WYTCHNIENIE W ZWYKŁYCH CHWILACH

78 To są te dni

79 Lekarstwem jest TERAZ

80 Odważ się

81 O odwadze

82 Jak być wdzięcznym

83 Żyć znaczy umierać

84 Przebudzenie

85 Największy dar

86 Powody do świętowania

87 Dźwięk odległego grzmotu

88 Nauczanie z jedwabnej przędzy

89 Punkt bez powrotu

CZĘŚĆ VIII

WYTCHNIENIE W OBFITOŚCI I PIĘKNIE

90 O obfitości

91 Od braku do dostatku

92 Ja mieć bogaty rok

93 Piękna destrukcja

94 Jak się zakochać

95 Obfitość jest twoja

CZĘŚĆ IX

WYTCHNIENIE W MIŁOŚCI

96 Miłość jest tutaj

97 Jestem miłością

98 Serce

99 Ogrom

100 Karmiczny kameleon

101 Im mocniej płoniesz, tym jaśniej świecisz

102 W parach

103 Nowonarodzony

104 Upadek

105 Świecie, bądź moją Walentynką

106 Teraz jesteś niepokonany

107 Miłosna piosenka dla ciebie

108 Ocean miłości

109 Ty jesteś tym jedynym

110 Duchy serca

111 Cudowny powrót miłości

112 Naga miłość

113 Czego cię nauczono

114 Jak otworzyć serce

115 Życie: cena za wstęp

116 Matka

117 W miłości niezależnie czy wygrywasz czy przegrywasz… wygrywasz

118 Ostatnia szansa żeby kochać

CZĘŚĆ X

WYTCHNIENIE W CISZY

119 Oddychaj

120 Uważna chwila ciszy

121 Ptaki umysłu

122 Wracając do ciszy

123 Popioły myśli

124 Jesteś czystą akceptacją

125 Myśli i uczucia

126 Pole medytacji

127 Twoje przebudzenie

128 Cisza dźwięku, dźwięk ciszy

129 Szczęście stwarzane wewnątrz

130 Minuta uważności

CZĘŚĆ XI

WYTCHNIENIE W BYCIU OBECNYM DLA INNYCH

131 Uzdrowienie wydarza się wtedy, kiedy usuwasz się z drogi

132 Dla tego wrażliwego

133 Bliskość szczęścia

 134 Korzenie

135 Wiadomość od umierającego przyjaciela

136 Jak wybaczać

137 Jak pomagać

138 Prawdziwe zrozumienie

139 Jak być przy kimś, kto pragnie umrzeć

140 Oddychajmy razem

141 Bo to i tylko to

142 Wiadomość dla zdrowiejącego przyjaciela

143 Dla przyjaciela, który kochał i stracił

144 Podkręć swoje światło na pełną moc

145 Nowy świt

146 Krocz swoją ścieżką z odwagą

CZĘŚĆ XII

WYCHNIENIE W KOMPLETNOŚCI ŻYCIA

147 Ty!

148 Ujawnienie

149 Guru

150 Jak się odrodzić

151 Poza maską

152 Obecność

153 Zrozumieć pragnienie śmierci

154 Jogin niespełnionych marzeń

155 Nowa duchowość

156 Promienie słońca przez chmury

157 Twój bulwersujący ogień

158 Dlaczego czasami chcesz umrzeć

159 Cokolwiek śnisz

160 Gdyby nie Łaska

161 Lojalny nauczyciel

162 Miłość silniejsza niż śmierć

163 Nie oddychasz sam

164 Źródło wszystkich pragnień

165 Przyciąganie do Domu

166 Jestem

CZĘŚĆ XIII

WYTCHNIENIE W PODRÓŻY, NIE W CELU

167 Wezwanie wojownika

168 To podróż jest celem

169 Teraz jesteś wolny

170 Natychmiast zawróć!

171 Żyć, umierając

172 Twoje życie nie może pójść źle

173 Życie, w którym mieszkasz

174 Nie ma zakłóceń

175 Nowa ścieżka

176 Czemu nie może się nie udać

O AUTORZE

Notatka od Autora

Dziwne, ale znajome uczucie całkowitej kruchości i bezbronności wita cię, kiedy budzisz się rano. Znów spieszysz się do pracy, a odblask kawałka stłuczonego szkła na chodniku, przywodzi na myśl coś, co pamiętasz jak przez mgłę. Nieoczekiwana diagnoza. Powrót dawno utraconego przyjaciela. Rozpad wieloletniego związku, żeby zrobić miejsce na coś nowego. Wzięcie dłoni przyjaciela w ciemności, żeby pomóc mu iść, kiedy iść nie może, albo nie chce. Filiżanka herbaty z kimś bliskim. Wyraz oczu twojej babci tuż przed tym, jak przeniosła się do wieczności. Miliony lat świetlnych stąd, komety przemykają przez bezmiar w głębokiej ciszy…

Jest tak wiele piękna i tak wiele smutku, tak dużo bólu i tak dużo radości, tak wiele kreatywności, tak wiele do odczuwania i odkrywania, tutaj, w tym zwariowanym, pięknym świecie, który tak często traktujemy za pewnik. Być może gdybyś miał przyjąć całe to życie, całe to doświadczenie, twoje serce nie byłoby w stanie tego zrobić.

Ktoś ładnie powiedział – Być może to nie śmierci się obawiamy, ale zbyt wiele życia.

Kiedy byłeś mały, to było nic innego, jak akt czystej kreatywnej inteligencji – geniuszu w istocie – żeby rozpocząć budowanie obronnego muru wokół twojego czystego, wrażliwego, pięknie delikatnego i niewinnego serca. Wtedy to miało doskonały sens, żeby próbować siebie znieczulić na przytłaczającą intensywność rzeczy, zarówno negatywnych, jak i pozytywnych… zagłuszyć swój ból, lęk czy złość, odwrócić uwagę od uczuć samotności, odciąć się od smutku, ale i radości… starać się zbudować poprawne, stabilne „ja”, żeby się dopasować, czuć bezpiecznie, być akceptowanym. To miało wtedy sens, żeby starać się siebie kontrolować, przystosować, sobą manipulować, ukrywać jakieś aspekty, żeby tylko otrzymać miłość i aprobatę od tych, na których patrzyłeś z podziwem.

Byłeś malutkim, wrażliwym wojownikiem miłości, szukającym jej poza sobą… i nie byłeś w błędzie. Ale być może teraz nadszedł czas, żeby skończyć z tym porzucaniem siebie i odkryć miłość, która jest w tobie. Być może wszystkie te doskonałe dziecięce sposoby obrony i strategie poszukiwań nie są już konieczne. Być może twoje serce jest – i zawsze było – na tyle rozległe, żeby pomieścić i objąć całość życia… smutek, tak samo jak zachwyt, cierpienie, tak samo jak uniesienie, nudę, tak samo jak podekscytowanie. Być może teraz jesteś już w końcu gotowy, żeby pozwolić napłynąć całemu doświadczeniu… nie tylko tym dobrym częściom, jasnym częściom, „duchowym” częściom… nie tylko tym radosnym, pozytywnym uczuciom, ale wszystkim uczuciom… poczuć w końcu je wszystkie, nie bojąc się już, że cię zranią, już się nie wstydząc. Gotowy, żeby myśleć wszystkie swoje myśli, pozytywne oraz negatywne… tak, te też… i za żadne nie przepraszać. Żeby, w końcu, iść własną ścieżką… mówić własnym głosem, mówić głośno, jasno i wyraźnie, bez kompromisów. To jest odwaga! Odwaga, która nie oznacza braku lęku czy złości lub zwątpienia, lecz jest gotowością, żeby naprawdę żyć, włączając w to całego siebie, wraz z tymi trudnymi i bolesnymi cząstkami. Odwaga, która nie oznacza wykorzenienia twojego wrażliwego człowieczeństwa, lecz jest gotowością do popełniania błędów, upadania i podnoszenia się na nowo, do podążania dalej, nawet jeśli zgubiłeś mapę, nawet jeśli nie znasz drogi, nawet jeśli czujesz się przerażony i załamany, i wątpisz czy w ogóle jesteś w stanie iść. 

Parafrazując Josepha Campbella – „…jeśli ścieżka przed tobą jest prosta i oczywista, to prawdopodobnie nie jest to twoja ścieżka”.

Jeżeli masz dość podążania czyjąś ścieżką… jeśli masz dosyć prób kontrolowania swoich myśli i uczuć, prób życia zgodnie z jakimś odziedziczonym, cudzym obrazem „szczęścia” lub „piękna”… jeśli jesteś gotowy zostawić pomysł na to, jaki powinieneś być, i kochać siebie dokładnie takiego jaki jesteś… swoje wady, niedoskonałości, wątpliwości, blizny, znamiona, siniaki, brodawki, i wszystko… jeśli czujesz, że po prostu chcesz objąć cały ten cholerny Wszechświat z jego szaleństwem, radością i rozpaczą, smutkiem i zachwytem, klarownością i pomieszaniem… rozczarowany albo zawiedziony obietnicami i ścieżkami mających dobre chęci autorytetów – rodziców, nauczycieli duchowych, guru samopomocy, światowych liderów – i tęsknisz, żeby być autentycznym i prawdziwym, no cóż, to znaczy, że jesteś gotowy, żeby ODPOCZĄĆ.

Przekaz tej książki jest prosty. Przestań próbować być szczęśliwy… przestań uciekać od swojego braku szczęścia… obejmij siebie takiego, jaki jesteś i odkryj w sobie głębsze szczęście. Wszystko jest z tobą w porządku, zawsze tak było, bez względu na to, w co wierzysz czy co ci powiedziano. Jesteś kompletny i cały, dokładnie taki, jaki jesteś… doskonały nawet w swojej niedoskonałości, niesamowity w swoim człowieczeństwie, silny w swojej kruchości. Twoje wady są piękne. Twoje wątpliwości są święte.

To w porządku czuć się załamanym czy zranionym… to naprawdę w porządku. Twój ból czy dyskomfort, twój smutek, złość, twój lęk nie są oznakami twojej porażki, ani duchowej słabości… to ważne i cenne części ciebie, które tęsknią za tym, żeby otoczyć je miłością. Nie ma już żadnej potrzeby, żeby wstydzić się swoich zranień, ukrywać ich czy odpychać od siebie, udawać, że jest się szczęśliwym, albo „w porządku”, albo doskonałym czy oświeconym. Nie ma już dłużej potrzeby, żeby cokolwiek udawać. Jesteś wyczerpany walką i ucieczką, zmęczony poszukiwaniem miłości poza własnym sercem, masz dość oddzielania się od obecnej chwili i pragniesz wytchnienia.

Mój drogi Czytelniku, ta książka jest twoim pozwoleniem, żeby odpocząć, pozwoleniem, żeby czuć, pozwoleniem, żeby żyć… bez potrzeby czekania dłużej na pozwolenie.

Proszę, żebyś nie traktował niczego, co piszę jako niepodważalnego faktu, czegoś bezspornego, absolutnej prawdy. Jestem tylko małym ptaszkiem śpiewającym swoją piosenkę, ofiarującym te niedoskonałe, lecz płynące z głębi serca słowa. Piszę jedynie z własnego doświadczenia, jako ktoś, kto cierpiał i znalazł drogę poprzez cierpienie, jako ktoś, kto kiedyś chciał umrzeć i być znieczulony, i czysty, i oświecony, ale teraz jest zakochany w swoim niedoskonałym człowieczeństwie. Widzę to, co ludzkie i duchowe jako jedno… Absolut i to, co względne jako nierozłącznych kochanków… a oświecenie nie jako przyszły stan, lecz jako to, czym już jesteśmy – wspaniałym światłem, które lśni z głębi naszego wnętrza.

Wielu esejów w tej książce nawet nie pamiętam, żebym je pisał… one wypłynęły swobodnie i spontanicznie z głębokiego miejsca spokoju i ciszy we mnie… Cóż, na wiele sposobów ta książka pisała się sama, kiedy ja tylko siedziałem i obserwowałem, zdumiony. Nigdy nie myślałem o sobie jako o jakimś ekspercie, nieomylnym nauczycielu czy duchowym guru. Wiem, że prawdziwym nauczycielem jest ten, którego nosimy w swoich sercach, a prawdziwym autorytetem jest Życie samo w sobie… chwila obecna, lśniąca jasno ponad jakąkolwiek ideologią, wyprzedzając ludzką religię czy systemy myślenia, wyprzedzając nawet te słowa.

Zanim jesteś sukcesem czy porażką, zanim jesteś dobry lub zły, szczęśliwy czy smutny, bogaty czy biedny, duchowy lub nie-duchowy, zanim jesteś Chrześcijaninem czy Buddystą, czy ateistą, a nawet mężczyzną czy kobietą, po prostu JESTEŚ. Jesteś żywy. Jesteś przebudzony. Jesteś życiem samym w sobie, nieoddzielnym od siły, która sprawia, że rosną kwiaty i rodzą się galaktyki. Jesteś świadomością, tą samą świadomością, która była tam, podczas Wielkiego Wybuchu… taki właśnie ważny jesteś. A zatem szczęście nie jest czymś, co zdobywasz lub co otrzymujesz od innych – to twoje przynależne ci z racji urodzenia prawo.

Mam nadzieję, że słowa tej książki zainspirują cię, rzucą wyzwanie i dadzą ci wsparcie… ale przede wszystkim mam nadzieję, że przypomną ci, że żyjesz i jesteś godny tego rodzaju miłości, która porusza gwiazdy.

Jeff Foster

CZĘŚĆ I

Wytchnienie w niedoskonałości

1.

Całkiem nowy dzień

Wszystkim, którzy mają złamane serca, tym źle zrozumianym.

Wam wszystkim… odmieńcy, wyrzutki, dziwaki, nieudacznicy tego świata.

Tym, z których szydzą, których potrącają, ośmieszają i dręczą.

Wszystkim wam, samotni pozbawieni złudzeń poeci i szaleni wizjonerzy.

Tym, którym świat się rozpadł.

Tym, którzy tak długo szukali Światła, a wciąż czują, że jest daleko.

Tym, których niezachwiane absoluty rozpłynęły się w to, co względne.

Tym, których serca płoną.

Tym, których marzenia runęły w gruzy.

Tym, którzy oddali wszystko za prawdę.

Tym, którzy wybrali ścieżkę ukrzyżowania, ponad

ścieżkę materialnego komfortu.

Wam wszystkim, którzy jesteście w ciemności.

Kłaniam się nisko.

Jest tak wiele godności w tym, przez co przechodzisz.

Życie wezwało cię do najgłębszego rodzaju zaufania w swoje własne doświadczenie.

Nie odwracaj się.

To twoje wyjątkowe zaproszenie.

Z kosmicznej perspektywy,

wszystko idzie dobrze.

Tylko to, co fałszywe może umrzeć.

Z perspektywy serca,

to zawsze jest zupełnie nowy dzień.

Twoje piękno tkwi w twojej gotowości, żeby się rozpaść.

Idę wraz z wami,

Moja doskonale rozbita rodzino.

2.

Twoja doskonała niedoskonałość

Jako ludzka istota, jesteś idealnie niedoskonały, wspaniale ułomny, a twoja historia nigdy nie jest uporządkowana. Nawet z upływem czasu nie osiągniesz doskonałości, i dlatego właśnie jesteś taki cudowny i ludzki. Twoje defekty nadają ci charakteru, twoje dziwactwa czynią cię wyjątkowym, twoje zmarszczki i bitewne blizny chwalą życie w pełni przeżyte… w pełni zasmakowany świat… pieśń w pełni wyśpiewaną… długą drogę, dobrze przebytą.

I równocześnie, poza swoją osobistą historią, twoją narracją, twoimi przekonaniami, wspomnieniami, poza twoimi planami czy marzeniami o przeszłości i przyszłości, jesteś niczym innym tylko Świadomością samą w sobie, przebudzoną i żywą tu i teraz, przed identyfikacją jako oddzielnego „ja”, niekompletnego poszukiwacza wyglądającego domu. Jesteś nierozłączny z ogromną Inteligencją, która porusza planety po ich orbitach, nieoddzielony od tego, czym JAM JEST, i twoje ludzkie „wady” bledną w porównaniu z twoją kosmiczną doskonałością, twoją nieśmiertelną i bezczasową naturą, twoją Autentyczną Twarzą, wcześniejszą nawet niż Wielki Wybuch.

Jesteś tak bardzo niedoskonały i to jest dokładnie to, co czyni cię tak doskonałym.

3.

Oto dlaczego jesteś piękna

Spójrz na siebie w lustrze, i być może na początku poczujesz rozczarowanie, wstyd, nawet wstręt, ponieważ to jest to, co nauczono cię czuć. Ale pozwól sobie odczuwać te uczucia i wiedz, że one nie są „tobą”, tylko ruchem starej energii. Pozwól, żeby w twoim umyśle pojawiły się takie myśli, jak „paskudna”, „gruba”, „zła”, „do niczego”… i wiedz, że to są tylko słowa lub dźwięki… znajome i dawne. Niech umysł sobie trajkocze, tak jak robi to wiele ptaków.

Musisz kochać siebie, kochając również tę część, która jeszcze nie kocha, lub jeszcze nie ufa.

Pozwalając, żeby wszystkie części ciebie teraz się pokazały.

Zacznij patrzeć na siebie oczami kochającej matki, która patrzy na ciebie, jak na najdroższy skarb, nawet jeśli masz pryszcze albo deformacje, albo wysypkę czy znamiona, nawet jeśli masz pół twarzy czy brak kończyn. Musisz patrzeć na siebie tymi większymi oczami, oczami czystej, pełnej miłości uwagi, oczami, które nie osądzają, ale dopuszczają również każdy osąd.

Do tej pory twoje oczy były zdecydowanie za małe. Uczyli cię ludzie, którzy siebie nie kochali… i zostałaś zarażona.

Aż do dzisiaj, kiedy naprawdę na siebie spojrzałaś.

Twoim lekarstwem jest naga, niemająca wyboru uwaga, będąca tak pojemna jak samo lustro, dająca przestrzeń myślom i uczuciom, lecz nie myląca ich z prawdą. Twoje piękno kryje się w twojej gotowości, żeby czuć i postrzegać poza wszelkimi „etykietkami”. Obejmij całość obrazu, tak jak robi to lustro, bez sprzeciwu, ukrywania, zawstydzania, bez prób dopasowania siebie do jakichś cudzych wyobrażeń o pięknie czy doskonałości. Twoje niedoskonałości są doskonałe w tym świetle, twoje zmarszczki i plamy to dzieło boskiej sztuki, fascynujące i prawdziwe… i tak bardzo ludzkie.

Patrz. Zobacz. A w tym  widzeniu pozwól sobie na bycie widzianą.

Jesteś piękna, bez zmiany czegokolwiek… twoje piękno nie jest wypracowane.

  •  

4.

Doskonale boski bałagan

Pokłoń się swojej niezdarności. Uklęknij przed ołtarzem swoich błędów. Uśmiechnij się do swojej nieudolności. Zaprzyjaźnij ze swoją niekompetencją. Śmiej się, gdy się potykasz i upadasz. To wszystko są bezcenne fale w oceanicznym bezmiarze, którym jesteś.

Doskonałość nie jest osiągalna z czasem, można ją znaleźć jedynie w TERAZ, w obecności… Obecność niedoskonałości sprawia, że jesteś prawdziwy, i niespójny… i to jest doskonałe. Będziesz spójny, kiedy będziesz martwy. Do tego czasu, świętuj swoje głupiutkie, stare ja, swoją wspaniałą niezdolność do dostosowania czy dopasowania do jakiegokolwiek wyobrażenia czy życia zgodnie z czyimiś oczekiwaniami.

Nie wprowadzaj się w duchową śpiączkę. Chociaż raz powiedz coś niewłaściwego. To taka wolność pozwolić sobie coś schrzanić, być życzliwym dla swoich błędów, ucałować ziemię z której znowu się podniesiesz, uwielbiać upadanie… tak, to również.

Nie pozwól, żeby twoja duchowość sparaliżowała twoje człowieczeństwo, twoją pokorę, a przede wszystkim, twoje poczucie humoru.

5.

 Czasami…

… musisz ponieść porażkę, żeby osiągnąć sukces

… musisz stracić, żeby wygrać

… musisz popsuć, żeby naprawić

… musisz być słaby, żeby być silny

… musisz się pomylić, żeby mieć rację

… musisz przestać próbować coś zmienić, żeby coś zmienić

… musisz się odłączyć, żeby na nowo się połączyć

… musisz powiedzieć „tak”, żeby powiedzieć „nie”

… musisz zaprzestać poszukiwań, żeby naprawdę znaleźć

… musisz zapomnieć, żeby sobie przypomnieć

… musisz być głupi, żeby być mądry

… musisz upaść, żeby pofrunąć

… musisz się pogrążyć, żeby sięgnąć wyżyn

… musisz umrzeć, żeby naprawdę żyć!