Nareszcie ŻYJĘ! … bez lęku, paniki i obaw
Przedmowa
Napisałem tę książkę, żeby dotrzeć do wszystkich, którzy cierpią z powodu lęku, niepokoju lub paniki. Uważam, że jest to problem, który świat medycyny powinien rozumieć dużo lepiej niż obecnie. Moim zdaniem zbyt wiele niepotrzebnego cierpienia wynika z niewiedzy i braku wspierających informacji, kiedy po raz pierwszy szukamy pomocy.
Nie potępiam przedstawicieli tej profesji, ponieważ uważam, że lęk naprawdę jest tematem specjalistycznym, a jak się przekonałem, zbyt mało osób ma wystarczające kwalifikacje i umiejętności, żeby udzielić właściwej pomocy i wsparcia. Z tego właśnie powodu napisałem tę książkę oraz założyłem stronę internetową i bloga, mając nadzieję, że uda mi się pogłębić świadomość na ten temat i pomóc tym, którzy, tak jak ja kiedyś, mają problemy ze znalezieniem pomocy i wskazówek.
Moja witryna w Internecie rozrosła się do rozmiarów znacznie przekraczających moje wyobrażenia i co tydzień odwiedzana jest przez tysiące internautów, co tylko pokazuje, jak powszechny jest to problem. Z całego serca życzę wszystkim cierpiącym i każdemu z was powodzenia w powrocie do równowagi. Mam nadzieję, że to, co napisałem w tej książce, przyniesie wam odpowiedzi, których tak rozpaczliwie szukacie.
Czasami jedyną różnicą między poszczególnymi osobami jest długość trwania ich cierpienia. Zapewniam cię, że niezależnie od tego, jak długo cierpisz, możesz wyzdrowieć, a ta książka pokaże ci, jak to zrobić.
Straciłem już rachubę, ile osób, którym pomogłem, wróciło do równowagi lub jest na drodze do wyzdrowienia. Wiele z tych relacji zamieściłem w tej książce, żeby dać ludziom lepsze zrozumienie swojego schorzenia i prawdziwą nadzieję na przyszłość.
Przez lata otrzymywałem również wspaniałe wiadomości od ludzi, którzy mówili mi, jak informacje zawarte w książce zmieniły ich życie. Otrzymałem nawet informacje od lekarzy pierwszego kontaktu i terapeutów, którzy donosili, że polecali moje opracowanie swoim pacjentom i że książka jest obecnie przepisywana na receptę w wybranych gabinetach. W istocie, prawdziwy sukces mojej książki wydaje się być przede wszystkim zasługą poczty pantoflowej i jestem z tego bardzo dumny.
Nigdy nie chciałem napisać po prostu kolejnej książki na temat lęku… chciałem, żeby moje opracowanie było jedynym punktem odniesienia, jakiego ludzie będą potrzebować, a świadomość, że jest ono pomocne, znaczy dla mnie tyle samo, co dla osoby, która go czyta. Moim głównym założeniem było to, żeby książka była zrozumiała i przystępna, w nadziei, że moje przesłanie dotrze do wielu ludzi i przebije się przez cały żargon, który być może w przeszłości był trudny do zrozumienia. Każda strona jest wypełniona tym, co uważam za najlepsze informacje, jakie udało mi się zebrać w czasie mojego powrotu do zdrowia i po jego zakończeniu.
Byłem taki sam jak wy… wszyscy czytający tę książkę, którzy być może myślą – Jasne tobie się udało, ale ja nie potrafię. Pewnie jesteś silniejszy ode mnie. Nie masz takich problemów jak ja. Cóż, w dniach mojego cierpienia, powtarzałem to sobie wiele razy, a mój niepokój rządził moim życiem przez dziesięć lat. Było tak źle, że musiałem zrezygnować z pracy. Straciłem przyjaciół i nie miałem żadnego życia towarzyskiego. Ciągle płakałem i byłem sfrustrowany tym, kim się stałem.
Przez większość tego czasu nie chciało mi się wstawać z łóżka. Naprawdę byłem taką osobą, choć dziś trudno mi w to uwierzyć. Lęk pozbawił mnie wszystkiego – mojej osobowości, życia towarzyskiego i zdolności do normalnego funkcjonowania. Zaufaj mi… bez względu na to, jak źle się czujesz i jak daleko pogrążyłeś się w rozpaczy, masz w sobie siłę, żeby wyzdrowieć. Prawdziwy ty wciąż tam jest. Nigdy nie odchodzi, tylko w tej chwili przesłaniają go różne objawy.
Być może przeszedłeś już przez wszystkie tak zwane kuracje, jakie istnieją, i wydałeś pieniądze na liczne terapie, ale bezskutecznie. Dokładnie tak samo było i ze mną… próbowałem wszystkiego i nic nie działało. Straciłem nadzieję i myślałem, że już nigdy nie wyzdrowieję, ale nie chciałem cierpieć do końca życia i nigdy nie zrezygnowałem z poszukiwania prawdziwych odpowiedzi.
Wszystkie te programy leczenia, które obiecują poprawę samopoczucia w ciągu dwóch tygodni, oferując nowy cudowny lek czy metodę, dają tylko złudną nadzieję. Tak się nie da, ponieważ powrót do równowagi, do odczuwania emocji, do zmiany starych nawyków i przekonań wymaga czasu. Gdyby istniało natychmiastowe lekarstwo, nie trzeba by go szukać, wszyscy byśmy o nim wiedzieli… i ktoś byłby bardzo bogaty!!!
Ostatecznie dzięki własnym badaniom i obserwacjom znalazłem odpowiedzi, których szukałem i odkryłem drogę do wyzdrowienia, która nie tylko miała sens, ale i działała.
Dlatego czytaj dalej i odkryj, co moim zdaniem jest jedyną prawdziwą drogą do odzyskania równowagi. Wszystko, czego nauczyłem się w trakcie powrotu do zdrowia i później, znajdziesz w tej książce, a zanim dotrzesz do ostatniego rozdziału, odkryjesz to, czego nauczenie się zajęło mi lata.
Paul David
Spis Treści
Rozdział 1: Moja historia
Rozdział 2: Czym są te uczucia?
Rozdział 3: Przełom
Rozdział 4: Zrozumieć stany lękowe
Rozdział 5: Przestań z tym walczyć
Rozdział 6: Plecak lękowy
Rozdział 7: O co chodzi z atakami paniki
Rozdział 8: Gonitwa myśli
Rozdział 9: Historie Sukcesu
Rozdział 10: Wyjaśnienie innych objawów
Rozdział 11: Przezwyciężanie wyczerpania psychicznego
Rozdział 12: Powrót do zdrowia to zwykle wzloty i upadki
Rozdział 13: Wychodząc z depersonalizacji
Rozdział 14: Lęk społeczny
Rozdział 15: Najczęściej zadawane pytania
Rozdział 16: Uwagi końcowe
Epilog
Rozdział 1
Moja historia
Na początku chciałbym się przedstawić. Nazywam się Paul, mieszkam w Anglii i cierpiałem z powodu stanów lękowych przez dziesięć lat. Dzisiaj jestem całkowicie wyleczony, a oto moja historia.
Pierwszy raz doświadczyłem napadu lęku kiedy miałem 22 lata. Byłem młody, i jak mniemam, naiwny. Zacząłem ostro imprezować i eksperymentować z miękkimi narkotykami… nic szczególnie poważnego, po prostu zażywałem je w towarzystwie i myślałem, że nie robię sobie krzywdy, dopóki nie zacząłem dostrzegać wielu negatywnych zmian w mojej osobowości i stanie emocjonalnym.
Zacząłem czuć się tak, jakbym znajdował się nie na swoim miejscu, nie chciałem z nikim rozmawiać i bez powodu popadałem w przygnębienie, ale najbardziej przerażało mnie to, że bez wyraźnej przyczyny zacząłem odczuwać ogromny niepokój. Czasami budził się we mnie dojmujący strach, a kiedy się pojawiał, całe moje ciało drżało, a serce biło jak szalone. Bałem się wtedy, że umieram. To był początek dziesięciu lat lęku!
W tym momencie zrobiłem to, co robi większość ludzi… poszedłem do lekarza. Nigdy nie zapomnę tego pierwszego spotkania. Siedziałem w gabinecie i rozmawiałem z prędkością, wydawało się, stu mil na godzinę, podczas gdy moje ręce się trzęsły, a umysł pędził jak szalony. Oczekiwałem tylko jednego – Nie wiem, co mi dolega, ale to pan jest lekarzem i powinien pan wiedzieć o co chodzi. Proszę mi dać magiczną pigułkę i od razu sobie pójdę.
Cóż, kiedy tam siedziałem, nie otrzymałem żadnego wyjaśnienia co mi dolega. Lekarz zdawał się wpatrywać we mnie z obojętnym wyrazem twarzy, zastanawiając się, dlaczego jestem taki wzburzony i mówię tak szybko. Wysłuchał to, co miałem do powiedzenia, poradził, żebym się nie przemęczał, zapisał dwa rodzaje leków i kazał przyjść za kilka tygodni. To było wszystko – żadnych wyjaśnień… nic – ale czułem, że do wyleczenia będzie potrzeba czegoś więcej niż tylko kilku tygodni w domu.
Tak naprawdę z gabinetu wyszedłem bardziej zdezorientowany i przestraszony niż przedtem. Doszedłem do wniosku, że skoro lekarz tego nie wie, to musi to być coś naprawdę poważnego. Przez kilka następnych tygodni krążyłem bez celu, próbując zrozumieć, co czuję. Zacząłem nie tylko obawiać się mojego obecnego stanu, ale także walczyć z nim i mieć obsesję na jego punkcie, a mimo to nie znalazłem żadnych prawdziwych odpowiedzi, a już na pewno żadnej ulgi.
To był początek mojej długiej przygody z lękiem, podczas której spędziłem całe miesiące, przenosząc się od jednego lekarza do drugiego i od jednego terapeuty do kolejnego. Podawano mi różne leki, raz nawet namówiono do wydania pieniędzy na zakup urządzenia do noszenia na szyi. Przeszedłem bardzo wiele tak zwanych kuracji, ale nic nie działało.
Każdego dnia mój umysł pracował na najwyższych obrotach, próbując dowiedzieć się, dlaczego czuję się tak, jak się czuję, a mimo to wciąż nie robiłem żadnych postępów. Jedyne, co wiedziałem na pewno, to to, że z upływem czasu było coraz gorzej, zamiast na odwrót. Ciągle zadawałem sobie pytanie – Kiedy wreszcie znajdzie się ktoś, kto będzie w stanie powiedzieć mi, co mi dolega i jakoś mi pomóc?
To wszystko trwało przez dziesięć lat – dokładnie tak… dziesięć lat! Większość moich bliskich nie rozumiało, dlaczego z pewnej siebie osoby zmieniłem się w kogoś, kogo prawie nie rozpoznawali. Skąd mogli wiedzieć, co jest ze mną nie tak, skoro nawet ja sam tego nie wiedziałem? Najtrudniejsze było dla mnie to, że straciłem to, kim byłem, a jednocześnie nie miałem pojęcia, jak odzyskać dawną formę.
Jestem pewien, że niektórzy z was czytających te słowa dobrze mnie rozumieją i doświadczyli podobnego rozpadu osobowości. Poniżej wymieniam niektóre z najczęstszych objawów, na które cierpiałem:
1. Dziwne uczucie odrealnienia, jakby było się nieobecnym
2. Depresja
3. Drżenie dłoni
4. Przyspieszone bicie serca
5. Brak zainteresowania czymkolwiek
6. Zmęczenie i znużenie
7. Oderwanie od rzeczywistości
8. Drażliwość
9. Umysł pracujący na najwyższych obrotach
10. Ciągły niepokój
Miałem oczywiście wiele innych objawów, ale te były najczęstsze. Mogłem oszczędzić sobie dziesięciu lat cierpienia, gdyby tylko od samego początku udzielono mi właściwej porady i wyjaśniono, dlaczego czuję się tak, jak się czuję.
Jeśli cierpisz na którąś z powyższych przypadłości, a może wszystkie, nie popadaj w rozpacz. W kilku następnych rozdziałach wyjaśnię ci, dlaczego czujesz się tak, jak się czujesz i co sprawia, że pozostajesz w tym cyklu. Chcę cię zapewnić, że nie wariujesz… co więcej, nie czujesz się inaczej niż tysiące, jeśli nie miliony innych osób, które obecnie doświadczają takich samych objawów co ty.
Bez względu na to, w jakim stadium lęku lub paniki się znajdujesz, pełne wyzdrowienie jest możliwe dla każdego. Jeśli ktoś powinien to wiedzieć, to właśnie ja. Przez dziesięć lat cierpiałem z powodu niemal wszystkich objawów lęku i niepokoju. Próbowałem wielu metod i różnych rodzajów leków, ale nic z tego nie pomagało.
Miałem wrażenie, że kręcę się w kółko od jednego rozczarowania do drugiego. Dopiero gdy dowiedziałem się, czym jest lęk i atak paniki, i zastosowałem tę wiedzę w praktyce, mogłem zacząć żyć bez stresu, obaw i niepokoju.
Pełny powrót do zdrowia wymaga zrozumienia swojego stanu i odrobiny cierpliwości. Większość osób cierpiała przez tak długi czas, że po prostu chce, żeby już było lepiej. Cóż, ja byłem taki sam. Ja też chciałem, żeby od razu była poprawa. Niestety, nasz umysł i ciało potrzebują nieco czasu, żeby dojść do siebie. To jest naturalne, ponieważ tak wiele przeszliśmy. Większość z nas nie zaczęła czuć się tak jak obecnie, z dnia na dzień… to był stopniowy proces i podobnie potrzeba czasu, żeby się odwrócił. Ale, zaufaj mi, to może być wspaniała podróż i warto trochę poczekać.
Wiele osób przychodziło do mnie po pomoc, prawie zalewając się łzami, bo nie widziało wyjścia. Po kilku miesiącach nie mogły uwierzyć, jak daleko zaszły. Więc nie rozpaczaj, jeśli czujesz, że stoczyłeś się na dno. Bez względu na to, jak się czujesz i jak bardzo niepokój zawładnął twoim życiem, prawdziwy ty wciąż tam jest, i tylko czeka, żeby się odrodzić.
Rozdział 2
Czym są „te” uczucia?
Z mojego doświadczenia wynika, że zazwyczaj są trzy etapy prowadzące do tego, jak ostatecznie się czujesz.
Po pierwsze, mamy do czynienia z tak zwanymi „zmęczonymi nerwami” (ang. tired nerves), kiedy to czujemy, że przez cały dzień wleczemy za sobą wyczerpane ciało, rutynowo wykonujemy codzienne czynności, ale nie jesteśmy niczym zainteresowani. Ten etap jest zwykle spowodowany długotrwałym stresem i zmartwieniami, które stopniowo wyczerpują mięśnie i powodują, że cały układ nerwowy dostaje naprawdę w kość, wywołując wspomniane wyżej uczucia. Wielokrotnie zadawano mi pytanie, dlaczego osoby cierpiące na stany lękowe czują się tak zmęczone fizycznie. Odpowiedź brzmi – adrenalina wpływa na organizm, sprawiając, że pracuje on znacznie szybciej niż zwykle i może pozbawić mięśnie energii. Z tego powodu mogą cię boleć kończyny i czasami czujesz się bardzo zmęczony fizycznie.
To zazwyczaj prowadzi do kolejnego etapu – wyczerpania psychicznego. Osoba cierpiąca na przewlekły lęk może odczuwać ciągłe zmęczenie psychiczne i bez względu na ilość snu czy odpoczynku nadal czuje się wyczerpana. Wielu ludzi cierpiących na psychiczne wyczerpanie skarży się, że nie mogą jasno myśleć, są zdezorientowani, drażliwi i kłótliwi bez powodu. Wiele osób szuka samotności, ponieważ trudno im nawiązać kontakt ze światem i innymi ludźmi, brakuje im motywacji i entuzjazmu do życia.
Objawy te wynikają wyłącznie z przepracowania mózgu spowodowanego nadmiernym myśleniem lub zamartwianiem. Mózg pracuje w sposób wykraczający poza to, do czego został stworzony i staje się wyczerpany. Kiedy człowiek osiągnie ten etap, nawet zwykła rozmowa czy czytanie książki mogą być ciężką pracą.
Jeśli więc powyższe słowa opisują twoje aktualne samopoczucie, to uwierz mi, że nie zwariowałeś. Masz po prostu zmęczony mózg, wyczerpany przez zmartwienia, stres i nadmierne myślenie. Głównym tego powodem jest to, że najprawdopodobniej zacząłeś się martwić o swoje samopoczucie i wpływ, jaki to wywiera na twoje życie, a jednocześnie próbujesz znaleźć wyjście z więzienia, w którym obecnie się znajdujesz.
Może to prowadzić do trzeciego etapu, czyli wyczerpania emocjonalnego. W tym stadium nie odczuwa się już żadnych pozytywnych emocji, znika radość życia i czujemy tylko pustkę, jesteśmy jak chodząca skorupa, która po prostu wegetuje.
Jest to etap, który najbardziej mnie zabolał i który ostatecznie może zupełnie odebrać pewność siebie. Następuje wtedy, gdy czujesz, że nie ma nadziei, i że prawdopodobnie nigdy nie wyzdrowiejesz. Z dnia na dzień twoja wiara w siebie słabnie, a rano nie masz nawet ochoty się ubrać. Zaczynasz się zastanawiać – Jaki jest sens w ogóle żyć, skoro tak się czuję? Może się wydawać, że twoja wcześniejsza pogoda ducha całkowicie wyparowała i zadajesz sobie pytanie, jak to się stało, że teraz jesteś taką osobą.
Prawdopodobnie doświadczyłeś jednego z tych etapów, a może odczuwałeś lub odczuwasz wszystkie trzy. A jednak, podobnie jak ja, możesz wyjść z nich wszystkich, bez względu na to, jak głęboko według ciebie się pogrążyłeś. Twój umysł i ciało czekają na powrót do zdrowia, chcą się leczyć, a wszystkie te etapy można odwrócić, aż w końcu staniesz się osobą, którą byłeś kiedyś.
Pozwól, że wyjaśnię jedną rzecz – lęk nie jest chorobą… jest dolegliwością. Nie jest czymś, co po prostu znienacka dopada ludzi. To przypadłość, które powstaje samoistnie, wywołana głównie długotrwałym stresem i zmartwieniami, a mózg i ciało dają w ten sposób znać, że są przepracowane. Twoje ciało i umysł próbują się z tobą porozumieć poprzez cierpienie, mówiąc, żebyś zwolnił i się nie przemęczał.
Twój umysł i ciało są jak samochód, który wymaga opieki, żeby mógł działać prawidłowo… i mają swoje granice. Jeśli je przekroczysz, nie będą działać tak, jak powinny i zaczną się psuć.
Kontaktuje się ze mną więcej mężczyzn i kobiet biznesu oraz osób z branży medycznej niż przedstawicieli innych zawodów. Są to osoby, które mają tendencję do przepracowywania zbyt wielu godzin i są narażone na ogromny stres. Wiele z nich nie słucha swojego organizmu, kiedy po raz pierwszy doświadcza paniki czy lęku, i w dalszym ciągu się przeciąża, co może prowadzić do ciągłego poczucia wyczerpania i niepokoju.
Pomyśl o tym w ten sposób. Gdybym kupił blender, którego maksymalna prędkość pracy wynosi 1000 obr/min, ale nie byłbym z tego zadowolony i chciałbym, żeby pracował szybciej, więc podrasowałbym go, żeby pracował z dwukrotnie większą prędkością, to co by się stało? Silnik prawdopodobnie uległby spaleniu, ponieważ nigdy nie był przeznaczony do pracy z taką prędkością. Uległby przeciążeniu!
Cóż, dokładnie tak samo jest z ciałem i umysłem, dlatego odczuwasz niepokój, a w wielu przypadkach również psychiczne zmęczenie. Na skutek nadmiernej eksploatacji i forsowania siebie ponad to, do czego zostałeś stworzony, twoje nerwy stają się słabe, a umysł wyczerpany. Dlatego tak ważne jest, żeby objawy lęku traktować nieco z przymrużeniem oka i nie stresować się nimi ani nie martwić. Ostatnią rzeczą, jaką chcesz teraz zrobić, jest dodawanie więcej zmartwień i stresu do już przepracowanego i zestresowanego umysłu i ciała, które wołają, żeby zostawić je w spokoju.
Pozwól, że wyjaśnię…
Być może doszedłeś do punktu, w którym cierpisz z powodu zbyt dużego stresu lub zmartwień – to ma sens. Ale dlaczego wciąż trwa?
Odpowiedź brzmi: lęk stał się nowym problemem, a ty masz teraz coś jeszcze, czym możesz się stresować i martwić. Właśnie wtedy, gdy twój umysł i ciało pragną odpoczynku, pojawiają się kolejne niepokojące myśli i stres związany z twoim samopoczuciem. Możesz pytać – „Co jest ze mną nie tak?”, „Dlaczego tak się czuję?”. Stajesz się oszołomiony i zagubiony, a każdy kolejny dzień zamienia się w walkę, podczas której próbujesz myśleć i walczyć o wyjście z tego piekła.
Całe to dodatkowe myślenie, stres i zamartwianie powoduje jeszcze gorsze samopoczucie, dlatego tym bardziej się martwisz i to roztrząsasz. Lęk może być ostatnią rzeczą, o której pomyślisz przed zaśnięciem i pierwszą, która pojawi się po przebudzeniu. On niejako stał się tobą i teraz jesteś uwikłany w pełny cykl stanów lękowych. Jestem pewien, że wiele osób może się z tym utożsamiać.
Czy teraz rozumiesz, dlaczego pozostajemy w tym cyklu? Oto powód, dla którego ludzie kręcą się w kółko i nigdzie nie docierają, a jednocześnie coraz bardziej pogrążają się w tym stanie. Dzieje się tak, ponieważ robią wszystko odwrotnie niż powinni. W swojej desperacji, żeby wyzdrowieć, w istocie utrzymujesz się w pętli cierpienia, robiąc te same rzeczy, które doprowadziły cię do tego stanu. Próby wyjścia z lęku poprzez zamartwianie, walkę i rozmyślanie są jak próby wyleczenia złamanej nogi przez bieganie – a to kończy się z reguły jeszcze większym urazem.
Rozdział 3
Przełom
Każdy z nas może w pewnym momencie życia doświadczyć lęku i niepokoju. Obecnie społeczeństwo jest narażone na wiele różnych rodzajów stresu – zdobywanie pieniędzy na spłatę kredytu hipotecznego, dzieci, stres w pracy, zbliżający się zabieg medyczny, opieka nad członkiem rodziny – wszystkie te czynniki mogą przyczynić się do tego, że poczujemy się niespokojni i zestresowani.
Pewna ilość stresu jest czymś naturalnym. Prawdziwy problem pojawia się wtedy, gdy ten stres jest ciągły, a nasz umysł i ciało nigdy nie odpoczywają od tego niekończącego się natłoku zmartwień, co z kolei może powodować uwrażliwienie nerwów. Tygodnie lub miesiące obaw i stresu mogą sprawić, że nerwy nieustannie drgają lub stają się „zszargane”, a cała ta niespokojna energia gromadzi się w organizmie, powodując uczucie niepokoju bez wyraźnego powodu.
Pewnie zastanawiasz się teraz, jak udało mi się odkryć klucz do wyzdrowienia, klucz, który – gdybym wiedział o nim szybciej – pomógłby mi wyzdrowieć o wiele wcześniej. Ten dzień nadszedł po latach cierpienia. Spotkałem się z jeszcze jedną terapeutką w miejscowym szpitalu, która, podobnie jak jej poprzednicy, nie potrafiła udzielić mi żadnych odpowiedzi na temat mojego stanu i nie zrobiła nic, dzięki czemu poczułbym się lepiej. Wizyta trwała 20 minut, w czasie których opowiedziałem jej o swoich problemach, ona wysłuchała i na koniec zapytała, czy chcę zmienić leki. Ponownie nie otrzymałem żadnego wyjaśnienia, dlaczego czuję się tak, jak się czuję.
Jednak ta konkretna terapeutka znała kogoś z innego miasta, kto miał się specjalizować w leczeniu stanów lękowych i zapytała, czy chciałbym, żeby umówiła mnie na wizytę. Zgodziłem się, bo byłem zdesperowany i chciałem spróbować wszystkiego. Perspektywa udziału w tym spotkaniu nie przyniosła mi więcej nadziei, niż wszystkie inne sesje, które odbyłem z innymi tak zwanymi ekspertami. Jednak ku mojemu zaskoczeniu, ta sesja okazała się zupełnie inna niż wszystkie dotychczasowe. Pamiętam pierwsze słowa, jakie skierował do mnie mój nowy terapeuta. Powiedział – Paul, nigdy nie wyzdrowiejesz, dopóki nie przestaniesz próbować wyzdrowieć. Wtedy to stwierdzenie nie miało dla mnie sensu, ale w ciągu następnych kilku miesięcy okazało się, że to właśnie ono pomogło mi się wyleczyć.
Podczas naszego spotkania zrozumiałem, że istnieje realna szansa, że mogę z tego wyjść. Po raz pierwszy poczułem, że to, co mi powiedział, nie tylko ma sens, ale było dla mnie właściwe. Ze wszystkich metod leczenia, które próbowałem przez lata, a uwierz mi, próbowałem ich wszystkich, żadna nie wydawała się właściwa. Płaciłem za nie i robiłem, co mi kazano, ale z pewnością nigdy nie czułem się lepiej i nigdy nie otrzymałem żadnego wyjaśnienia, dlaczego czuję się tak, jak się czuję, co udało się osiągnąć mojemu obecnemu terapeucie podczas pierwszego spotkania.
Ten terapeuta odegrał w sumie niewielką rolę w moim powrocie do zdrowia, ale to właśnie on pokazał mi nowe horyzonty. To dzięki jego pomocy zdobyłem motywację, żeby zacząć zgłębiać temat lęku i paniki, oraz żeby dołożyć wszelkich starań, próbując pomóc innym, którzy cierpieli w ten sam sposób, co ja. To, co odkryłem, zamierzam teraz przekazać w tej książce. Moim zdaniem to jest jedyna droga, która prowadzi do sukcesu, więc czytaj kolejne strony, a ty również odzyskasz swoje życie.
Uwaga: Zanim przejdę dalej, chciałabym wyjaśnić, dlaczego wszystkie te tak zwane lekarstwa nie zadziałały. Próbowałem takich metod leczenia jak akupunktura, homeopatia, hipnoza i wiele innych. Powodem, dla którego nie zadziałały, było to, że próbowałem błyskawicznie pozbyć się tego, co czułem. W tym właśnie tkwi problem – większość osób chce, żeby to „straszne coś zniknęło”. Przechodzą od jednej terapii do drugiej, wydając czasem fortunę i robiąc coś zupełnie przeciwnego niż powinni, czyli pozwolić sobie czuć się tak, jak się czują.