Potęga wrażliwości

Karolina Bochenek

Jak objąć siebie w pełni

Copyright – 2022 Karolina Bochenek

Wszystkie prawa zastrzeżone

Copyright – 2023 Wydawnictwo Biały Wiatr

Redakcja i korekta – Dariusz Wróblewski

Dla Ciebie, wspaniała Istoto

SPIS TREŚCI

POWITANIE I ZAPROSZENIE

CZĘŚĆ I.

NIC W TOBIE NIE JEST TWOIM WROGIEM

Rozdział 1. „Co jest ze mną nie tak?”

Twoja wrażliwość: błogosławieństwo czy przekleństwo?

Zanim przejdziesz dalej – kiedy zalewają cię bolesne odczucia

Jesteś właściwy, nawet gdy odczuwasz ból

Duchowe ujęcie pozytywnej dezintegracji

A jeśli… wszystko jest z tobą w porządku?

Ratunku – nie mogę żyć tak jak inni!

Wolność od lęku przed własną ciemnością

Każda trauma dąży do domknięcia, a rana do zagojenia

Kontakt z raną jako sukces rozwojowy

Rozdział 2. Wolność od duchowych presji

Nowe spojrzenie na „przebiegłe” ego

Co skrywa się za ego?

Duchowy ekstremizm

Presja „wyższej duchowej perspektywy”

Presja oświeconej postawy

Presja podnoszenia wibracji

Presja przebaczania

„Powinieneś to puścić”

Mit „Nikt cię nie pokocha, dopóki sam siebie nie pokochasz”

Presja samowystarczalności

CZĘŚĆ II

ODKRYCIE SIEBIE JAKO MIŁOŚCI SWOJEGO ŻYCIA

Rozdział 3. Wrażliwość jako kompas i skarb

Nadwrażliwiec? 

Empatia czy może… mechanizmy obronne oparte na traumie?

Czy empata jest z natury podatny na zagrożenie?

Jak być empatą i nie dać się „wyssać”?

Kiedy rosnąca wrażliwość boli

Do czego dostrajasz swoją antenkę? 

Zakotwiczenie w sobie 

Ukierunkowanie empatycznych jakości na samego siebie

Dlaczego wraca do nas to, czego tak bardzo chcemy się pozbyć?

Wrażliwość jako kompas wskazujący drogę do Nowego

Rozdział 4. Koniec wewnętrznej walki

„Odpieprzyć” się od siebie

Chcesz siebie „naprawić” czy siebie przejawić?

Rezygnacja z prób naprawiania siebie

Kiedy nie wiesz co ze sobą zrobić, bądź dla siebie życzliwy

Nie musisz cierpieć

Transformująca moc obecności

Poszerzyć się

Zaprosić Ducha do swojego życia

Błogosławienie

Rozdział 5. Miłość to TY

Pozwolić sobie być miłością

Z kochania siebie w bycie miłością

Ukochana osoba 

Jesteś największą miłością swojego życia

Nie czekaj na pozwolenie

Grać symfonię, którą jesteś

Stanąć w glorii własnego światła

To jedno najgłębsze i największe pragnienie

Nie można dostać tego, czym się jest

Wrócić do siebie do domu

CZĘŚĆ III.

EMPATA WOBEC ŚWIATA

Rozdział 6. Duchowy pragmatyzm

Jak radzić sobie z „dramatem” rozgrywającym się na naszych oczach?

Ucieleśnianie duchowego pragmatyzmu

Dbałość o siebie a dbałość o świat

Czy warto kłócić się z echem?

Stwarzanie pokoju – dekret

Dlaczego uświadamianie ludziom, co robią „źle” nie działa?

„Ludzie powinni…”

Uwalnianie osądów

Rozdział 7. Jak być empatą i nie zatracić się w świecie

Uczyń swoje dobre samopoczucie priorytetem

Cudze roszczenia

Zaspokajanie potrzeb a służba innym

Co robić, gdy inni ignorują nasze potrzeby?

Matkowanie / ojcowanie innym

Równowaga w służeniu innym

Co właściwie dostajesz od świata?

Jak długo chcesz jeszcze wierzyć, że twoje lustro jest brudne?

Wszyscy wciąż rozmawiamy sami ze sobą

CZĘŚĆ IV.

BALSAM DLA SERCA – KOJĄCE PRZESŁANIA

Pragnienie i lęk

Tęsknota 
W obliczu smutku

Kiedy chcesz stąd odejść

Kiedy wpadasz w otchłań z powodu złamanego serca

List do ciebie od… Miłości

Mama

Oddychaj i patrz

Przestrzeń obecności

Miejsce na…. NIC

Życie jest modlitwą

Karmienie siebie

Dziecięcość – portal do królestwa

A co jeśli… wszystko już zaistniało?

Wszystko już tu dla ciebie jest

ZAŁĄCZNIK 1.

Jak być empatą i nie zwariować – wskazówki i podpowiedzi

ZAŁĄCZNIK 2.

Uwalniające podejście do „negatywnych” emocji – kilka dodatkowych informacji

PODZIĘKOWANIA

O AUTORCE

POWITANIE I ZAPROSZENIE

Witaj Czytelniczko, Czytelniku!

Na początek chciałabym ci pokrótce przedstawić, jakie intencje przyświecają mi w kontekście tej książki i kim chciałabym być dla ciebie w twojej podróży po jej rozdziałach.

Lubię mówić o sobie „ekspertka od niczego”, bo zamiast autorytetem w jakiejkolwiek dziedzinie, pragnę być dla ciebie przede wszystkim serdeczną współtowarzyszką w naszej wspólnej podróży na Ziemi. Współtowarzyszką, do której przestrzeni możesz zajrzeć po przypomnienie, że wszystko jest z tobą w porządku, cokolwiek czujesz i przez cokolwiek przechodzisz. Współtowarzyszką, w której przestrzeni zawsze odnajdziesz dobre, karmiące słowa, kojące, otwierające i uzdrawiające na wielu poziomach przesłania oraz, przede wszystkim, przypomnienie o tym, jak wspaniałą Istotą jesteś.

Każdy z nas ucieleśnia DUCHA[1] na swój wyjątkowy, niepowtarzalny LUDZKI sposób, a nasza WRAŻLIWOŚĆ – zdolność odczuwania – może być w tym najwspanialszym, najmądrzejszym i najczulszym GURU.

Mam głęboką nadzieję, że zamieszczone tutaj teksty – przepełnione w równym stopniu miłością do Ducha, jak i do Człowieka – posłużą ci jako przesłania nasycone empatią, uhonorowaniem i poszanowaniem dla twojej świętej wrażliwości, twojej wewnętrznej prawdy, piękna, niewinności i mądrości, a także tych wszystkich ludzkich aspektów, które uczono cię przekraczać w ramach rozwoju osobistego czy duchowego, lub też w imię najprzeróżniejszych powinności. Moim marzeniem jest, abyś znalazł tu przesłania, dzięki którym odetchniesz z ulgą, rozluźnisz się i poszerzysz, zyskując poczucie, że nic nigdy nie było z tobą „nie tak”, a twoja wrażliwość nie skazuje cię na cierpienie – przeciwnie, to ona może poprowadzić cię do ucieleśnienia twojego wspaniałego, potężnego Ducha na Ziemi.

Ta książka jest przede wszystkim ukłonem dla naszej ludzkiej drogi, a nade wszystko naszej zdolności odczuwania i sensytywności, które zamiast być dla nas obciążeniem, mogą być cennym drogowskazem do naszej duchowej mocy, mądrości i wszelkiej wspaniałości, którą możemy przejawić w swoim życiu na Ziemi.

W części I zatytułowanej „NIC W TOBIE NIE JEST TWOIM WROGIEM” czekają na ciebie dwa rozdziały. W pierwszym z nich „Co jest ze mną nie tak?” znajdziesz zapewnienie, że jesteś WŁAŚCIWY, a wszystko jest – i zawsze było – z tobą w porządku. Zapoznasz się tutaj z takim podejściem do rozwoju duchowego, w którym nic, co wydarza się w twoim wnętrzu, nie jest postrzegane jako niewłaściwe, a każdy kryzys czy pozorny „upadek”, stanowią formę dezintegracji pozytywnej (pewnego rozpadu twojej dotychczasowej tożsamości), która zawsze, nieuchronnie, prowadzi do integracji na „wyższym” już poziomie – inaczej mówiąc do większej wewnętrznej spójności i większej zgodności z twoim wewnętrznym duchowym prowadzeniem, które przemawia do ciebie poprzez twoje odczucia fizyczne i psychiczne, a także głos intuicji.

W rozdziale 2 „Wolność od duchowych presji” zapoznasz się z moją odpowiedzią na kilka popularnych imperatywów czy nakazów duchowych, powodujących często niepotrzebne cierpienie i podtrzymujących w nas wewnętrzną walkę. Przedstawię ci podejście, które pozwala znacznie bardziej się rozluźnić w poczuciu wewnętrznego bezpieczeństwa i osadzić w przekonaniu, że nie ma w tobie nic „złego”, co chciałoby ci zaszkodzić.

W drugiej części książki „ODKRYCIE SIEBIE JAKO MIŁOŚCI SWOJEGO ŻYCIA” przejdziesz do rozdziału 3 „Wrażliwość jako kompas i skarb”, w którym podzielę się z tobą takim ujęciem wrażliwości, w którym jest ona drogocennym skarbem, a zarazem kompasem wskazującym ci drogę do twojej duchowej wolności i mocy. W rozdziale 4 „Koniec wewnętrznej walki” znajdziesz kolejne przesłania zachęcające do zakończenia walki z samym sobą i tym, co się w tobie pojawia, a w rozdziale 5 „Miłość to TY” napiszę więcej o wspaniałości twojej istoty i mocy twojej miłości.

W części trzeciej „EMPATA WOBEC ŚWIATA” zapoznasz się z podejściem, które nazwałam „duchowym pragmatyzmem”, a które polega zasadniczo na wybieraniu najkorzystniejszej i najbardziej praktycznej – dla ciebie i dla innych – postawy wobec świata, która pozwala ci realizować i wypełniać twój duchowy potencjał (rozdział 6 „Duchowy pragmatyzm”). Podpowiem ci także, jak – będąc osobą wrażliwą i empatyczną – nie zatracić się w świecie cudzych oczekiwań, a przede wszystkim w swoich własnych wyobrażeniach i wyuczonych wzorcach służby innym ludziom (rozdział 7 „Jak być empatą i nie zatracić się w świecie”).

Ostatnia część książki „BALSAM DLA SERCA – KOJĄCE PRZESŁANIA” zawiera zbiór tekstów pisanych przeze mnie przez lata z intencją przyniesienia ulgi, dodania otuchy w trudnych chwilach i przypomnienia, jak ważne jest, abyś czasem się zatrzymał i nakarmił czymś prawdziwie kojącym twoje serce.

Jeżeli jesteś zmęczony ciągłym naprawianiem siebie i wewnętrznym poczuciem, że coś jest z tobą nie tak, zapraszam cię do doświadczenia razem ze mną ALCHEMII MIŁOŚCI. To wielka radość być tu z tobą!

Dziękuję, że jesteśmy tu razem,

Karolina Bochenek 

Siłę ducha jednostki da się zmierzyć intensywnością jej uczuć; wielkość jej ducha – głębokością uczuć, a swobodę ducha – spokojem jej uczuć.

– ALEXANDER LOWEN, Duchowość ciała

CZĘŚĆ I

NIC W TOBIE NIE JEST TWOIM WROGIEM

Uwalniające podejście do „niskich wibracji”, negatywnych emocji, traum i zranień

Rozdział 1

Co jest ze mną nie tak

TWOJA WRAŻLIWOŚĆ – BŁOGOSŁAWIEŃSTWO CZY PRZEKLEŃSTWO?

Nie znam chyba żadnej głęboko czującej osoby, która nie życzyłaby sobie kiedyś, żeby czuć mniej. Jakże wielu z nas przeklinało swoją wrażliwość, zwłaszcza gdy wychowywaliśmy się w środowisku, w którym odczuwaliśmy ogromny dyskomfort.

Szukając wskazówek, jak poczuć się lepiej i jak stworzyć dla siebie lepsze życie, wielu z nas natrafia na przeróżne ścieżki rozwoju osobistego i duchowego, oferujące określoną perspektywę i narzędzia. Obecnie osoba zainteresowana rozwojem osobistym i/lub duchowym ma do dyspozycji całe mnóstwo ścieżek i metod. Gdzie się nie rozejrzysz, tam coach, terapeuta, nauczyciel duchowy, guru lub uzdrowiciel składają ci obietnicę: Będzie lepiej, gdy zastosujesz moje podejście.

            Nie  ma nic złego w tym, że szukamy dla siebie ulgi w cierpieniu i sposobów na zbudowanie szczęśliwego życia, a w trakcie tych poszukiwań posiłkujemy się różnego rodzaju wsparciem, technikami rozwojowymi czy praktykami duchowymi. Jednak wielu z nas podchodzi do tych poszukiwań z głębokim, często nieuświadomionym do końca przekonaniem: Coś jest ze mną nie tak.

Myślimy, że źródłem naszego cierpienia są nasze ludzkie aspekty, których usiłujemy się wyzbyć, lub które chcemy przekroczyć, zostawić za sobą – nasze rany, traumy, „negatywne emocje”, wewnętrzny dyskomfort. Zatem próbujemy je usilnie uzdrawiać, oczyszczać, uwalniać lub przekraczać przy pomocy różnych dostępnych duchowych i rozwojowych narzędzi.

Zjawisko to nazywane jest „DUCHOWYM BYPASSINGIEM”. Zasadniczo polega ono na stosowaniu dowolnych narzędzi po to, żeby jakoś „obejść” własne rany, wyparte aspekty i treści emocjonalne, zamiast spotkać się z nimi i zintegrować je w sobie.

Na pewno znasz powiedzenie: „w przyrodzie nic nie ginie”. Tak samo jest z naszymi ludzkimi, często zniekształconymi z różnych powodów aspektami – możemy próbować je z siebie wyrzucić, wyzbywać się lub „wznosić” ponad nie, ale one nie znikną, z prostej przyczyny… są częścią naszej życiowej energii i przyrodzonej mocy. To nasza własna siła życiowa będąca paliwem naszego wzrostu.

Nauczyliśmy się postrzegać te wszystkie wypierane treści jako niewłaściwe i traktować je jako coś, co należy z siebie usunąć i czego nie powinno w nas być. I właśnie to potęguje w nas cierpienie i podtrzymuje wewnętrzną walkę. Tymczasem to wszystko, co mniej lub bardziej świadomie uznajemy za niewłaściwe w nas i z czym w sobie walczymy, pragnie zwykle jedynie naszego uznania.

Ogromne pokłady życiowej energii tylko czekają, aż je przyjmiemy i mocą naszej własnej miłości przemienimy w lśniące, pulsujące, promienne i przebogate ŻYCIE.

Bardzo często na łamach tej książki będę używać słowa „wrażliwość”. Co przez nie rozumiem? Wrażliwość to dla mnie nie tylko empatia (wobec siebie i innych) i nie tylko sensytywność (zdolność odczuwania swoich i cudzych uczuć, nawiązywania z nimi kontaktu) – to także nasze głębokie wrodzone jakości serca i ducha, nasza wewnętrzna niewinność i mądrość, nasze duchowe skarby, które często skrywają się za tymi samymi niekomfortowymi emocjami, ranami i traumami, których tak usilnie próbujemy się pozbyć.

Uhonorowanie własnej wrażliwości i wszystkich aspektów naszego człowieczeństwa to tajemnica alchemicznej transformacji wszelkiego „zła” i wszelkiej „ciemności” w przeobfite bogactwo naszego istnienia.

Za naszą wrażliwością kryją się bezcenne skarby, dzięki którym nie tylko możemy coraz bardziej ucieleśniać jakości Ducha – „rosnąć” w mądrość, miłość, radość, spokój czy wewnętrzne bogactwo, które nieuchronnie przejawią się również w naszej rzeczywistości, ale także zasiewać te jakości na Ziemi i transformować ogromne pokłady energii – dosłownie przemieniać nasz świat POPRZEZ obejmowanie w SAMYM SOBIE kolejnych „niechcianych” i wypieranych aspektów.

W moim odczuciu istnieją dwa główne powody, które to utrudniają. Jednym z nich jest właśnie wspomniane wyżej przekonanie: „coś jest ze mną nie tak”, przejawiające się poprzez nieustanne próby wyzbycia się z siebie tego, co uznajemy za „nie takie jak być powinno”. Podczas lektury tej książki wielokrotnie wrócę do tego przekonania, podsuwając ci podejście, które może okazać się pomocne – zwłaszcza, jeśli jesteś bardzo zmęczony tą wewnętrzną walką.

Drugim powodem, dla którego empatycznym osobom może być trudno realizować potencjał swojej wspaniałej wrażliwości jest nadmierna koncentracja na świecie zewnętrznym. Gdy wektor naszej uważności i cała nasza receptywność nastawione są na zewnątrz, zamiast do wewnątrz, jesteśmy często jak rozstrojone radyjko, które odbiera mnóstwo zakłóceń z otoczenia, zamiast nadawać swój własny komunikat, swoją własną „stację”, własną muzykę. Kiedy jesteśmy zorientowani na zewnątrz, ciągle próbujemy ratować innych, zmieniać świat, a także jeszcze bardziej kochać, akceptować i obejmować swoim współczuciem wszystkich… z wyjątkiem samych siebie. Na łamach tej książki wielokrotnie poruszę to zagadnienie, prezentując uzdrawiające dla empatów podejście[2].

            Wielu z nas, z powodu trudnych doświadczeń w dzieciństwie, zatraca kontakt ze swoją niewinnością, głęboką autentycznością serca, a także poczuciem ożywienia w ciele, jakie wynika ze swobodnego przepływu energii. Ale przychodzi czas, gdy zaczynamy się „odgruzowywać” i odzyskiwać kontakt z tą częścią nas, którą możemy nazwać CZUJĄCYM RDZENIEM. Zaczynamy wtedy spotykać się ze swoimi zranieniami i ostatecznie bierzemy siebie… swoją niewinność… w ramiona.

Każdy z nas ma w sobie taki niewinny, wrażliwy rdzeń. Skrywa się on za wszelkim bólem i cierpieniem, a także za tym wszystkim, co uznaliśmy w sobie za „złe”, „niewłaściwe” czy „niegodne miłości”. Ta niewinność to nic innego, jak esencja naszego istnienia, która tak naprawdę zawsze pragnie miłości.

Uzdrowienie zaczyna się od czucia. Potrzebujemy pozwolić sobie poczuć i uhonorować swoje stłumione doznania, rozmrozić pokłady zamrożonych ładunków emocjonalnych i zintegrować wypierane treści, żeby prawdziwie OŻYĆ, przywrócić przepływ siły życiowej w ciele i móc doświadczać całego ogromu dobra – w swoim wnętrzu i w świecie.

ZANIM PRZEJDZIESZ DALEJ – KIEDY ZALEWAJĄ CIĘ BOLESNE ODCZUCIA

Zanim przejdziemy dalej, chciałabym zwrócić twoją uwagę na pewne ważne kwestie dotyczące zdolności odczuwania własnych emocji i własnego wewnętrznego dyskomfortu.  

Bardzo często na łamach tej książki wspominam o pozwalaniu sobie na odczuwanie tak zwanych negatywnych doznań i o przepuszczaniu przez siebie zablokowanych ładunków emocjonalnych. Jednak nie zawsze jest to wskazane i nie zawsze też możliwe.

Intensywne emocje, które nas zalewają i przytłaczają są zwykle skumulowanymi treściami emocjonalnymi naszych dziecięcych poranionych aspektów. Wypływają z naszego wnętrza, gdy jakaś obecna sytuacja, która kojarzy nam się z bolesną przeszłością, wyzwala dawny stłumiony ból, aktywuje go w nas, wyciąga z piwnicy naszej podświadomości i z pamięci komórkowej ciała. Na jakimś etapie naszego życia stłumiliśmy w sobie te trudne dla nas odczucia, ponieważ brakowało nam psychicznych zasobów do tego, żeby je przetworzyć i/lub przetworzenie ich było zupełnie niemożliwe w środowisku, w którym przebywaliśmy.

I teraz przejdziemy do najważniejszego – DZIECKO nie jest w stanie samodzielnie i całkowicie przetworzyć trudnych dla siebie emocji i przeżyć, a także samo wyregulować się emocjonalnie – potrzebuje do tego OBECNOŚCI stabilnego i bezpiecznego DOROSŁEGO. Wielu z nas nie miało przy sobie w dzieciństwie takiej osoby, bo nasi rodzice czy opiekunowie nie potrafili zaoferować takiej bezpiecznej przestrzeni obecności – stąd tyle w nas stłumionych treści. Nasze poranione aspekty (które najczęściej czują się osamotnione, pozostawione same sobie i przerażone) wciąż czekają, aż taki bezpieczny DOROSŁY zaoferuje im swoją obecność, miłość i uwagę, żeby mogły uwolnić nagromadzone treści emocjonalne i się wyregulować. 

 W terapii IFS (Internal Family System) ten dorosły aspekt nas samych nazywany jest po prostu JA – to ta nieskalana część nas, która zawsze emanuje najwyższą mądrością i obejmuje wszystkie nasze części z absolutną miłością i akceptacją. W duchowości aspekt ten często nazywamy Wyższym Ja, Duszą lub Duchem, czystą świadomością, wewnętrzną mądrością, miłującą dobrocią lub kochającą życzliwością (mettā w buddyzmie). Gdy z tego poziomu nawiązujemy kontakt z tym, co dla nas trudne i bolesne, jest to dla nas ZAWSZE UZDRAWIAJĄCE. 

W takiej obecności odczuwanie i przetwarzanie stłumionych emocji, a także nawiązywanie kontaktu ze swoimi ranami i traumami jest kojące, uwalniające i transformujące. Jeżeli jednak kontaktujemy się z tymi bolesnymi treściami z pozycji naszych dziecięcych poranionych części, odczuwanie ich może niepotrzebnie utrwalać w nas dawną traumę i mieć niewiele wspólnego z jej przetwarzaniem, uwalnianiem czy przepuszczaniem przez ciało.

Dlatego proszę, nie wymagaj od siebie większej otwartości na własne trudne emocje, łatwości kontaktowania się z nimi i przetwarzania, jeśli przytłacza cię to, czego doświadczasz w swoim wnętrzu i nie potrafisz sobie towarzyszyć z poziomu JA. W takim wypadku sięgnij po wsparcie kogoś, kto może ci zaoferować taką bezpieczną przestrzeń – osoby, z którą czujesz się bezpiecznie, i która może przy tobie przejawić dorosłe kochające jakości. Być może w obecność takiej osoby odzyskasz kontakt z tą przestrzenią w sobie i sam będziesz mógł ją zaoferować swoim zagubionym częściom, albo zademonstrowane przez nią empatyczne jakości staną się dla ciebie z czasem pewnego rodzaju wzorcem, który będziesz mógł zinternalizować i zastosować w komunikacji z samym sobą.

Nie wymagaj też od siebie samodzielnego przetwarzania bolesnych treści, jeśli JESTEŚ W AKTYWNEJ TRAUMIE lub doświadczasz retraumatyzacji[3] i nie zadręczaj się, że coś jest z tobą nie tak, bo nie potrafisz sobie z nimi poradzić.

Walczący na wojnie żołnierz musi być zawsze czujny, napięty i gotowy do walki. Nie ma możliwości na bieżąco przetwarzać swoich emocji i napięć – musi je w sobie stłumić, zamrozić na czas wojny. Gdyby rozpadł się emocjonalnie na polu bitwy, mógłby nie przetrwać, a poza tym całe jego ciało, psychika i układ nerwowy nastawione są na walkę o przetrwanie, więc nie ma zasobów na jakiekolwiek uzdrawiające procesy wewnętrzne.

Osoby po trudnych przejściach przypominają często takich wojennych weteranów z zespołem stresu pourazowego. Wielu z nas, zwłaszcza w Polsce, pochodzi z tak zwanych domów dysfunkcyjnych, w których przez wiele lat nie mieliśmy okazji przetworzyć trudnych dla siebie przeżyć – brakowało nam do tego zasobów mentalnych (jak każdemu dziecku, które potrzebuje w tym wsparcia dorosłego), a poza tym okoliczności wymagały od nas, abyśmy stłumili swoją wrażliwość i trudne dla nas przeżycia przynajmniej na tyle, żeby móc przetrwać. W rezultacie często nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo cierpieliśmy i jak wiele w sobie tłumiliśmy, dopóki nie znajdziemy się w bezpieczniejszych dla siebie okolicznościach, w obecności kogoś dla nas bezpieczniejszego (terapeuty, przyjaciela, partnera) i w takim środowisku, w których nasze ciało i wnętrze będą mogły odczuć tłumiony ból, a następnie uwolnić zamrożone i poblokowane treści.

Obecnie wielu ludzi funkcjonuje nawykowo w trybie chronicznej aktywacji współczulnego układu nerwowego, charakteryzującej się ciągłym poczuciem zagrożenia, przymusem nieustannego działania i związanym z tym napięciem, pędem oraz pośpiechem, przy jednoczesnym względnym odcięciu od siebie (zamrożeniu). Potrzebujemy nauczyć się przełączania na tryb odpoczynku – aktywacji układu przywspółczulnego – ponieważ tylko w ten sposób możemy prawdziwie i głęboko poczuć siebie, przetworzyć potłumione ładunki emocjonalne, odzyskać kontakt z wewnętrznym prowadzeniem i zacząć budować świat w oparciu o zaufanie do siebie i własną wewnętrzną mądrość, zamiast o poczucie zagrożenia, lęk i wewnętrzną walkę.

Jeśli więc masz poczucie, że nie potrafisz samodzielnie nawiązać kontaktu ze swoimi przytłaczającymi doznaniami, ponieważ mogą cię przygnieść i rozregulować, a odczuwanie przepływu energii w ciele to dla ciebie zupełna abstrakcja, nie oznacza to, że coś jest z tobą nie tak, albo że nie dysponujesz zdolnością bycia obecnym tu i teraz, doświadczania przyjemności przepływu życia czy radości i miłości, którymi jesteś.

Ta zdolność jest WRODZONA i wszyscy ją mamy! Ty również.

Ale najwyraźniej przeszedłeś coś bardzo trudnego. Coś, z czym musiałeś sobie poradzić poprzez odcięcie się od pewnych części siebie. Doświadczenia, które stały się twoim udziałem, mogły utrwalić w tobie poczucie zagrożenia i emocjonalną nadreaktywność. Przeżyłeś coś, z czym poradziłeś sobie najlepiej jak potrafiłeś i najlepiej jak było to możliwe – strategie, które zastosowałeś, zapewniły ci przetrwanie. I nie ma na świecie ani jednej osoby, która poradziłaby sobie lepiej od ciebie w tych okolicznościach i warunkach co ty, będąc na twoim miejscu.

Jeżeli doświadczyłeś w życiu poważnych traumatycznych sytuacji, twój proces uzdrawiania wymaga szczególnej delikatności. Nie wymuszaj na sobie uwalniania na siłę jakichkolwiek traum, przekraczania w sobie czegokolwiek. Zaufanie do własnego procesu, praca nad podnoszeniem poczucia bezpieczeństwa, wspieranie układu nerwowego w samoregulacji i łagodność wobec siebie przyniosą ci zdecydowanie lepsze rezultaty. Nie tylko zminimalizujesz ryzyko regresji i retraumatyzacji, które mogłyby jeszcze bardziej pogłębić twoje urazy i rozregulować ciało, psychikę i układ nerwowy, ale także znacznie zwiększysz swoje szanse na uzdrowienie. Im bezpieczniej będzie się czuło twoje ciało i wnętrze, tym więcej ci się ukaże i tym więcej się w tobie uzdrowi.


[1] Na łamach tej książki często korzystam ze słowa DUCH – jeśli jednak określenie to ci nie odpowiada, zastąp je proszę innym, z którym czujesz się dobrze. Być może będzie to słowo „Bóg”, „Absolut”, „Miłość”, „Wszechświat”, czy też w bardziej osobistym kontekście: „JA”, „Wyższe Ja” albo „Dusza”? 

[2] W rozumieniu autorki empata to osoba zwykle wyróżniająca się na tle otoczenia szczególną wrażliwością. Więcej o tym, jak autorka postrzega takie osoby znajdziesz w rozdziale 3, w sekcji zatytułowanej „(Nad)wrażliwiec?” oraz „Empatia czy może… mechanizmy obronne oparte na traumie?”.

[3] Retraumatyzacja – wtórna traumatyzacja. Osoba ponownie doświadcza dawnej traumy, a jednocześnie nie ma jeszcze wykształconych zasobów psychofizycznych i reakcji adaptacyjnych, aby sobie z nią poradzić, wskutek czego dochodzi do pogłębienia urazu psychicznego.